Kochane kłopoty

W ramach rozświetlania sobie aury w listopadowe ponure zazwyczaj wieczory sięgnęłam po serial z lat 2000-2007, rodzinno-młodzieżowy i bardzo sympatyczny. Całość to 7 sezonów po 22 czterdziestominutowe mniej więcej odcinki plus dodatkowe 4 nakręcone nieco później, bo dopiero w 2016 roku. Dużo, ale i przyjemności dużo, bo poziom trzyma cały czas. Główne bohaterki są dwie. Jedna to Lorelai Gilmore, samotna kobieta po trzydziestce, która w wieku lat 16 urodziła córkę i z maleństwem zw. Rory (też Lorelai) zwiała z domu. Bo dom to byli rodzice, Emily i Richard, wściekle bogaci i autorytarni, którzy rządzą wszystkimi dookoła i wszystkim urządzają życie. Lorelai, młoda gniewna nie chce takiego życia wśród luksusów, tym bardziej że nie chce się podporządkować matce. Pracuje w hotelu, marzy o własnym pensjonacie i zupełnie nietypowo wychowuje córkę. Ich relacja jest przyjacielska, szczera i otwarta, a my obserwujemy perypetie na tle małego miasteczka, w którym wszyscy się świetnie znają. Obie panny Gilmore są lubiane, mają bliskich i dalszych przyjaciół, a my kibicujemy im z uśmiechem, bo i one są zabawne. Historie szkolne i sercowe także. Ambitne (młoda marzy o Harvardzie), oczytane i obyte. Dialogi, których jest bardzo dużo, bo obie to niesamowite gaduły, są równie zabawne. Najważniejsze postacie serialu to matka i córka, zagrane przez Lauren Graham i Alexis Bledel, a towarzyszy im wielu mało znanych aktorów. Melissa McCarthy pojawia się w całym serialu jako Sooki, roztrzepana genialna kucharka i zarazem najbliższa przyjaciółka i wspólniczka Lorelai. W hotelu, a potem pensjonacie Dragonfly z Lorelai i Sooki pracuje Francuz, Michel Gerard, zagrany brawurowo przez Yanica Truesdale’go, którego akcentem zachwycam się w każdym ujęciu. Pewnie gej, ale na początku lat 2000 jeszcze nie było takiego luzu na ekranach. Właściciela jadłodajni, w której stołują się dziewczyny kompletnie pozbawione zmysłu gotowania, Luka Danesa, zagrał Scott Patterson. Rory ma koreańską przyjaciółkę, bardzo surowo wychowywaną przez religijną matkę, Lane Kim, którą zagrała Keiko Agena. W roli pojawiającego się od czasu do czasu ojca Rory widzimy Davida Sutcliffe’a. Rodziców Lorelai świetnie wykreowali Kelly Bishop i Edward Herrmann. Pojawiają się też adoratorzy dojrzewającej nastolatki. Są nimi kolejno Jared Padalecki, Milo Ventimiglia i Matt Chuchry. Wszyscy trzej są dopiero na początku swojej kariery aktorskiej, Ventimiglia błysnął jako Jack Pearson w serialu „This is us„, a Chuchry ostatnio jako Conrad Hawkins w „The Resident„.

Terytorium

To australijska wersja Yellowstone. Wolniejsza, mniej gwiazdorska, za to bardziej malownicza i wzbogacona o elementy etnografii. W końcu dla widza z Europy widok i historia Aborygenów to rzadkość. W cudownie filmowanych plenerach Terytorium Północnego, na olbrzymiej farmie hodowlanej rozgrywa się dramat rodzinny. Opowieść zaczyna się od niespodziewanej śmierci najstarszego syna właściciela farmy o pięknej nazwie Marianne. Farma jest w rękach rodziny Lawson od pięciu pokoleń a gdy spadkobierca umiera zaczyna się taniec dookoła właściciela, głowy rodu, Colina Lawsona. Jest drugi syn, alkoholik Graham z żoną Emily, której  Colin nie znosi. I są wnuki: Marshall, który nie umie się dogadać ani z ojcem ani dziadkiem oraz ambitna Susie, która swoją przyszłość widzi właśnie tu, na farmie i dlatego rzuca studia. I poza tymi pięknymi zdjęciami, intrygą jest coś, co ostatnio lubię najbardziej: nieograne twarze. Poza Anną Torv w roli Emily (znamy ją z „Pacyfiku” czy „Last of Us„) pojawiają się tu: Sam Corlett, Michael Dorman, Robert Taylor czy Philippa Northeast. Ale pojawia się też nasz dobrze znany Jacek Koman, który przez swoje bliskie związki z Australią jest tam znany i ceniony. Tu występuje w epizodzie w czwartym odcinku. Całość, zrealizowana w tym roku, liczy tylko 6 prawie godzinnych odcinków, ogląda się całkiem dobrze. Polecam.

Nikt tego nie chce

Zachęcona reklamą „obejrzysz w weekend” zajrzałam na początek i zostałam.
Co to za inteligentna, dowcipna i urocza opowieść o początkach związku gojki i młodego rabina! Przyjemna, naprawdę pełna wdzięku historia o rozwijającej się znajomości dwojga ludzi.
Ona, Joanne ze swoją siostrą Morgan, prowadzi bloga, w którym opowiada o szczegółach swoich randomowych randek i prezentuje zabawki, które umilają zabawę i wspomagają życie seksualne. Nie jest religijna, miesza wszystko z wszystkim, właściwie nic nie wie o judaizmie, co jest dziwne, gdy mieszka się w takim mieście jak Nowy Jork. Druga postać filmu to Noah, dla którego wiara i bycie Żydem jest bardzo ważne, marzy by zostać głównym rabinem swojej społeczności. Właśnie skończył długi związek, z czym nie może się pogodzić nikt z rodziny. Intrygują za plecami by parę ponownie połączyć, ale Noah spotyka Joanne i zaczyna się dziwna znajomość, szybko zmieniająca się w coś więcej. Bo pomimo, że różni ich prawie wszystko to jednak znajdują w sobie pokłady zrozumienia, cierpliwości, siły i chęci do słuchania i słyszenia tego, co druga strona chce przekazać. Oraz tego, co bardziej się wyczuwa niż słyszy. I bycia ze sobą wbrew wszystkiemu i wszystkim. Erin Foster, autorce scenariusza właśnie chodziło o to, by zetknąć dwa światy, zupełnie sobie obce, bo to kalka z jej życia, sama wyszła za Żyda. Najfajniejsze w tym filmie, poza cudownie skrojonymi postaciami, fajną intrygą, są dowcipne i bardzo inteligentne dialogi. Świetnie się bawiłam obserwując słowny ping pong, inteligentne dowcipy (- Powiedz coś po żydowsku? – Skrzypek jest na dachu), zabawne sytuacje i portrety współczesnych wierzących i nie wierzących. I wzajemną tolerancję lub jej brak. Do tego naprawdę dobrze dobrana obsada. Joanne w wydaniu Kristen Bell jest urocza i nie głupia, a Adam Brody budzi duże zaufanie i jest bardzo wiarygodny w roli rabina. Polecam, zwłaszcza, że to tylko 10 półgodzinnych odcinków i już zapowiedziano drugi sezon. Będę czekać z niecierpliwością.

Rezydenci

Z góry uprzedzam, bardzo krwawe dzieło. I długie. Serial medyczny (powstaje od 2018 roku), który dzieje się w kilku punktach dużego szpitala w Atlancie. Poruszamy się na izbie przyjęć, oddziale intensywnej pomocy medycznej, salach operacyjnych oraz w gabinetach najważniejszych zarządzających i pracujących w Chastain Park Memorial znakomitych chirurgów. Całość 5 sezonów (właśnie na platformę wchodzi szósty) zaczyna się w dniu, w którym młody absolwent medycyny, Davon Pravesh, zaczyna swój staż pod okiem nieco szorstkiego i zbuntowanego rezydenta Conrada Hawkinsa, znakomitego i bardzo zdolnego diagnosty. Poza bardzo krwawą pracą lekarzy mamy okazję obserwować walkę o stanowiska, o wielkie pieniądze, rywalizację młodych i starych, wzajemne układy i ciężką pracę. Postacie są bardzo fajnie zarysowane, nie są jednoznaczne. Devon jest idealistą, ale czy życie go nie nauczy zauważać wielu odcieni szarości? Czy buntu Conrada nie zweryfikują sytuacje podbramkowe? A może wręcz przeciwnie? Oczywiście to wszystko jest jeszcze opakowane sporą warstwą układów, zależności, miłości, rozstań. I wielką ilością pieniędzy, o które walczą sponsorzy oraz zarządzający tą fabryką. Ogląda się całkiem fajnie, ostrzegam tylko wrażliwych: krew leje się dużo i często, mam wrażenie, że twórcom do stworzenia nastroju walki o życie potrzebne są hektolitry tryskającej krwi. Ale jest to nieźle sfilmowane, dobrze opakowane i fajnie zagrane przez bardzo nieopatrzonych aktorów. Występują m. in.: Matt Czuchry, Bruce Greenwood, Manish Dayal, Malcolm – Jamal Warner, Emily VanCamp, Shaunette Renee Wilson, Morris Chestnut, Glenn Morshower czy Melina Kanakaredes. I wielu wielu innych. Jak lubicie medyczne seriale to szkoda byłoby przegapić.

Lost

Ten serial ma już dwadzieścia lat, swego czasu był jednym z najbardziej oglądanych i wyczekiwanych produkcji, których system pojawiania się na ekranach telewizorów był systemem tradycyjnym, a więc odcinek raz na tydzień. Od czasu wypuszczenia na platformę streamingową Netflix serialu „House of Cards” wszystkich odcinków całego sezonu równocześnie, te systemy się już mieszają. Od 2004 roku powstało 6 sezonów historii o ocalałych z katastrofy samolotu linii Oceanic na wyspie gdzieś na Pacyfiku, wtedy też obejrzałam z zainteresowaniem pierwsze trzy sezony, teraz dooglądałam resztę. I muszę przyznać, że najbardziej fascynujące są właśnie początki, a także znakomity jest koniec, który definitywnie zamyka wszystko. Zresztą bardzo pięknie. Pośrodku scenarzyści dali z siebie dużo by wymieszać podróże w czasie, tajemnicze monstra, dziwne misje, planowanie rodziny, rządy w małych społecznościach przy okazji pokazując zwykłe problemy uczestników całej tej historii. Do tego władowano w produkcję rekordowe pieniądze, które widać w efektach i scenografii. Postacie znakomite, nieoczywiste, nie zawsze tylko dobre czy tylko złe, z wszystkich opcji i miejsc na świecie. Bardzo lubię doktora Jacka Sheparda (Matthew Fox), ulegam urokowi Jamesa „Sawyera” Forda (Josh Holloway) i Sayida Hassana Jarraha (Naveen Andrews), fascynują mnie John Locke we wszystkich wcieleniach (Terry O’Quinn) i Desmond Hume (Henry Ian Cusick), wkurza Ben Linus (Michael Emerson), zawsze rozczulają Hugo Reyes (Jorge Garcia) i Charlie (Dominic Monaghan). Podobają mi się postacie pań: Kate Austen (Evangeline Lilly), Claire Littleton (Emillie de Ravin), Juliet Burke (Elizabeth Mitchell) ….. To tylko mała część grupy bohaterów. Mieszanie się kultur, języków, uczuć. Trzeba przyznać ogląda się nadal dobrze, choć czasem nierówno. Serial stworzył przede wszystkim J. J. Abrams (jeden z twórców Gwiezdnych wojen, Star treka czy Mission Impossible III). Serial się zbytnio nie zestarzał mimo tylu lat, a do tego wyznaczył nowe trendy w realizacjach tego typu produkcji. Od niego to bowiem zaczęło się przenikanie narracji, czasów i postaci.

Pati

Siłą rozpędu obejrzałam sześcioodcinkowy spin-off „Skazanej„. Właściwie to prequel, bo opowiada o tym, jak i dlaczego znalazła się w więzieniu Patrycja, która czule przywitała w celi osadzoną Alicję Mazur. Odkrycie aktorskie serialu o sędzi Mazur czyli Aleksandra Adamska aka Patrycja została zaangażowana do „swojego” serialu, bo rolą oczarowała wszystkich. Tak myślę. Byłam zachwycona postacią wykreowaną przez Adamską, a rozmowy z aktorką rozsiane w sieci utwierdziły mnie w przekonaniu, że rodzi się nam nowa gwiazda. Inteligentna, plastyczna, zdolna i do tego urocza. Historia młodej kobiety, która na swojej drodze spotyka same problemy do których musi dorosnąć, jest historią przejmującą. Matka alkoholiczka i ćpunka, dwójka rodzeństwa, którymi Pati musi się zaopiekować, praca w knajpie i usiłowanie w tym wszystkim bycia uczciwą mogłoby każdego przerosnąć. Nic dziwnego, że Patrycja, mimo kilku dobrych dusz wokół siebie nieco się gubi i wszystko kończy się w pudle. Koniec znamy znając serial o Alicji Mazur, postacie w większości też. Świetne aktorstwo Aleksandry Adamskiej wsparte solidną rolą Konrada Eleryka w roli Krystiana wypełnia po brzegi ten obraz, który powstał w 2023 roku. Chciałabym podkreślić jeszcze dwie znakomite role: Ewy Telegi w roli mistrzyni kucharskiej oraz Grażyny Bułki w roli przyjaciółki głównej bohaterki.

Skazana

Trzy dni zajęło mi obejrzenie 4 sezonów, czyli 27 odcinków polskiego serialu więziennego. Reżyserami byli Bartosz Konopka i Filip Zylber, a całość już skończona powstawała od 2021 roku. I szczerze mówiąc dobrze, że produkcję zakończono, bo wprawdzie świetnie się zaczynało, ale końcówka rozczarowuje. Sam pomysł bardzo dobry: sędzia Alicja Mazur, znana ze swojej bezkompromisowości, zostaje skazana za zabójstwo i osadzona w zakładzie karnym, w którym znajduje się jedna z „ofiar” jej pracy w wymiarze sprawiedliwości. Reszta historii to przygody Alicji po drugiej stronie lustra umiejętnie opakowane problemami natury rodzinnej, towarzyskiej i kryminalnej. Niezłe historie, dosyć realne czasem na granicy fantazji, całkiem fajne zwroty akcji, choć wytrawny widz domyśla się często co czeka za zakrętem. Bardzo dobra scenografia, znakomite zdjęcia dwóch aresztów śledczych (Zabrze i Katowice), fantastyczne zdjęcia Katowic, całkiem niezły dźwięk. Ale, jak to w polskim serialu bywa, najlepsza jest obsada. Główną postać zagrała fantastyczna Agata Kulesza, która przez wszystkie odcinki trzyma poziom. Towarzyszą jej równie świetni Bartłomiej Topa, Tomasz Schuchardt, Michał Czernecki, Jacek Beler, Adam Woronowicz, Gabriela Muskała czy Leszek Lichota. Ale największe oklaski należą się młodym takim jak Kinga Jasik, Martyna Byczkowska czy Marta Malikowska. Jedna rola, osadzonej Pati, którą zagrała Aleksandra Adamska, to rola zasługująca na szczególne wyróżnienie. Każda chwila Patrycji na ekranie to poezja, mistrzostwo na poziomie światowym. Zachwyt i wyczekiwanie na kolejny występ. Dawno tak mnie nie poruszył nikt jak Pati w wydaniu Adamskiej, zero fałszu i ani milimetra przegięcia.
Całość dobrze się ogląda, nie dałam rady odejść od ekranu przez trzy dni, choć jak napisałam na wstępie, końcówka przegięta mocno. Od chwili, gdy pojawia się postać zagrana przez Muskałę miałam uczucie wymyślania na siłę. Choć sama Muskała gra znakomicie, jak zawsze zresztą, ale to nie jej wina, że scenariusz nieco się ślizga.

Hacks

Bardzo inteligentny serial dla inteligentnego widza. Opowieść o gwieździe estrady, w bardzo poważnym wieku, która od wielu lat bryluje na scenach amerykańskich. Przede wszystkim miejscem jej występów jest Vegas, gdzie od lat uprawia to, co nazywamy obecnie standupem. Komiczka, Deborah Vance, która nieco się już wyczerpała, zatrudnia młodą tekściarkę, pisarkę, której celem jest odświeżyć wizerunek znoszony przez lata. Z tego, dosyć ostrego konfliktu twórczego, powstaje coś świetnego. Bo młoda Ave uczy Deborah życia młodych i odświeża jej spojrzenie na dzisiejszy świat, tak różny od jej młodości. Serial powstaje od 2021 roku, to krótkie odcinki i tylko trzy sezony. Ale pewnie jeszcze nie koniec, bo cieszy się zasłużonym powodzeniem, dowcipny i nie głupi. Wielkim atutem jest zatrudnienie przez twórców do głównej roli znakomitej Jean Smart, pełnej uroku i wdzięku aktorki. To na niej trzyma się serial. W roli Avy występuje praktycznie nieznana Hannah Einbinder, ale trzeba przyznać panie znakomicie się uzupełniają. Polecam, to bardzo wakacyjny serial, nie będziecie rozczarowani.

Mój agent

To polska wersja znakomitego serialu francuskiego „Gdzie jest mój agent?”. Od 2022 powstały dwa sezony po 6 odcinków zaledwie. Serial zrobiony właściwie 1:1, czyli powtórzone prawie wszystko z oryginału: agencja aktorska, śmierć szefa na wakacjach, problem z udziałami, jedna agentka lesbijka, drugi agent gej, nowa pracownica, która przyszła z ulicy i okazuje się córką najpotężniejszego agenta, nawet pies ma nazwę po wielkim aktorze (we francuskiej wersji to był Jean Gabin, w naszej Łom od Łomnickiego) itd. Różnica polega na języku, scenografii, no i polskiej obsadzie. I to ostatnie to jedyna zaleta tego dzieła. Znani polscy aktorzy grają siebie. Fajnie jest patrzeć jak Daniel Olbrychski gra wystraszonego starszego aktora, którym jest. Duże brawa za odwagę za scenę na basenie. Janda odgrywa gwiazdę, panowie Stuhr martwią się o więź ojca z synem, awantury pomiędzy duetem Tomasz Karolak i Magdalena Boczarska albo rywalizacja pomiędzy Grażyną Szapołowską a Danutą Stenką…. Z bardzo znanych jeszcze zagrali: Agata Kulesza, Marian Opania, Andrzej Seweryn, Antoni Pawlicki i Agnieszka Więdłocha, a także Magdalena Cielecka. Marcin Perchuć wystąpił w roli, w której w oryginalnym serialu wystąpił Christophe Lambert. Podkreślę jeszcze dwie role: w roli najstarszej agentki w firmie wystąpiła Ewa Szykulska i jest naprawdę fantastyczna. A odkryciem dla mnie jest Marek Gierszał w roli ojca i agenta, zupełnie mi nieznana twarz. A prywatnie to ojciec Jakuba Gierszała, którego oczywiście wszyscy świetnie kojarzymy z wielu ról. Dla tych naszych aktorów, którzy mają dystans do siebie i swojej pracy, warto obejrzeć. Niezły nastrój i wakacyjny luzik.

Osiecka

Agnieszka Osiecka to absolutny fenomen w historii kultury Polski. Niezwykła kobieta, fantastyczna poetka i absolutna królowa świata literackiego powojennej Polski. Brylowała wszędzie, gdzie się pojawiła, roztaczała urok i czar, kradła show wszystkim natychmiast. Absolutnie niezależna nie podlegała żadnym regułom i żaden schemat kobiecości jej nie wiązał. Pewnie dlatego miała takie właśnie życie, porwane, postrzępione i pełne szczęśliwych chwil. Zapewne tylko chwil. Za mało wiem żeby stwierdzić czy była spełniona w jakiejkolwiek części swojego życia.
A już z serialu, który powstał w 2020 roku, na pewno się tego nie dowiem. 13 odcinków, które wyreżyserowali m. in. Michał Rosa, Robert Gliński, Maciej Karpiński i Maciej Wojtyszko, jest luźną opowieścią o życiu tej znakomitej poetki. Tak naprawdę ten serial przeznaczony jest dla widza, który ma przynajmniej jakie takie pojęcie o polskiej historii w ogóle, a historii polskiej kultury w szczególności. Ale i tak przydałyby się podpowiedzi w rodzaju metek: to Mieczysław Rakowski, a to Jacek Federowicz. Bo jeśli z osadzeniem w czasie i przestrzeni Marka Hłaski, Wojtka Frykowskiego czy Zbyszka Cybulskiego wyrobiony widz nie ma problemu, to z rozpoznaniem Jerzego Andrzejewskiego czy Bogumiła Kobieli już jest zdecydowanie gorzej. W realiach ówczesnego świata osadzają widza fragmenty Kronik filmowych, ale to trochę mało by pokazać kontekst i perspektywę. Dla widza zupełnie nieotrzaskanego z historią ten serial to zbiór scenek z życia poetki, która porusza się wyłącznie sobie znanym torem i poddaje chwili, uczuciu czy nastrojom. Ani historie miłosne, ani macierzyństwo, ani nawet uczucia wobec rodziców nie są zrozumiałe dla widza, ani nawet to, że była alkoholiczką również nie wybrzmiewa. Cała postać wygląda po prostu na niezależną egoistkę, która nie liczy się z nikim i niczym. Dla mnie, widza wychowanego na jej tekstach i znającego dobrze realia jej życia i cały ten kontekst, serial jest okazją do tego, by po zakończeniu oglądania zagłębić się bardziej w literaturę i rozjaśnić sobie parę rzeczy. Zrozumieć pewnie nie zrozumiem, nie muszę, ale pewnie wyjaśnię sobie pewne fragmenty. Obsada jest naprawdę niezła, samą Agnieszkę grają dwie aktorki: młodsza Agnieszka to Eliza Rycembel, bardziej przekonująca niż Agnieszka starsza w wykonaniu Magdaleny Popławskiej. Rodziców zagrali znakomicie Maria Pakulnis oraz Jan Frycz. W pozostałych rolach pojawiają się: Jędrzej Hycnar w roli Marka Hłaski, Mikołaj Roznerski jako Wojtek Frykowski, Piotr Żurawski jako Daniel Passent, Aleksandra Konieczna w roli Hanny Bakuły, Oskar Borkowski jako Zbigniew Cybulski, Łukasz Konopka to Jerzy Andrzejewski, Grzegorz Małecki jako Jeremi Przybora czy Karolina Piechota w roli Maryli Rodowicz. Piosenki z tekstami Osieckiej są znakomitym tłem serialu i świetnie komentują to, co dzieje się na ekranie. Bo co by nie mówić Osiecka wielką poetką była.