Przemytnik

W polskich miejscowościach przygranicznych na osoby przenoszące towar przez granicę mówi się mrówki. W angielskim funkcjonuje określenie muł. I takim mułem, który przemyca narkotyki przez granicę, staje się główny bohater filmu Clinta Eastwooda z roku 2018. Earl Stone, to bardzo wiekowy starszy pan, samotny i opuszczony. Poznajemy go w chwili, gdy zajęty swoim życiowym hobby – hodowlą cudownych kwiatów – pojawia się bardzo spóźniony na ślubie własnej córki. Do tego wszystkiego zaczyna mieć problemy finansowe, więc oferta łatwego i prostego zarobku spada mu jak z nieba. Ma tylko przewozić przez granicę torby, do których najlepiej żeby nie zaglądał. Ponieważ od razu wiemy, ze to granica meksykańsko-amerykańska, to zdajemy sobie sprawę co może być w torbach, Earl odkrywa to dopiero później. Szokiem jest dla niego wysokość wynagrodzenia, jakie dostaje za jazdę swoim starym gratem. Ale uczciwie wydaje je nie tylko na siebie, stara się pomagać i wspierać innych. Okazuje się rekordowym kurierem, przez co szef kartelu jest mu wdzięczny i zaprasza do siebie. Ale równocześnie trwa śledztwo amerykańskiej DEA, która usiłuje złapać nieznanego nikomu przemytnika. Film posiada kilka mocnych punktów: dobre dialogi, kilka znakomicie rozwiązanych sytuacji, fajny klimat i nastrój, wreszcie znakomitą obsadę. Poza Clintem, który jest fantastyczny w roli głównej, pojawiają się rewelacyjni: Bradley Cooper w roli agenta Colina Batesa, Michael Pena, Laurence Fishbourne czy cudowny jak zwykle Andy Garcia w roli szefa kartelu. I mamy także dwie świetne role żeńskie: Diane Wiest w roli byłej żony bohatera oraz Alison Eastwood (prywatnie córka reżysera) w roli córki Earla Stone’a. Poza tym film jest opowieścią o przemianie wewnętrznej bohatera i ta część wg mnie jest najsłabszym elementem filmu. Ale obejrzeć warto, bo nie wiadomo czy Clint znajdzie jeszcze siły na coś następnego. Oby znalazł, czego jemu i sobie życzę.

Enola Holmes

Dopiero przy oglądaniu serialu „Sherlock” dowiedziałam się że genialny detektyw miał brata Mycrofta, zresztą równie inteligentnego jak on. Teraz dowiedziałam się, że bracia mieli młodszą siostrę, Enolę. Jest bohaterką tegorocznego filmu Harry’ego Bradbeera, filmu, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Historyjka o bystrej (a jakżeby inaczej) siostrze dwóch geniuszy, która przeddzień swoich 16 urodzin odkrywa zniknięcie swojej ekscentrycznej matki. Mamy rok 1884, dziewczynką mają się zaopiekować dorośli bracia. Ona jednak, jak to w tej rodzinie już jest, okazuje się niepokorna. Zwiewa im ze szkoły z internatem, gdzie ją umieścili, bo postanawia znaleźć matkę. Przy okazji zajmuje się fascynującą historią zaginionego markiza. Wszystko jest opowiedziane z werwą, z nerwem, inteligentnie, nieco przewrotnie. Do tego gra cudowna czwórka: mamuśka to rewelacyjna Helena Bonham-Carter (jakby była sobą po prostu), Sherlocka baaaaardzo przystojny Henry Cavill, groźnego Mycrofta mój ulubiony Sam Claflin, który jest równie demoniczny co w „Peaky Blinders„. Wszystko to uzupełnia Millie Bobby Brown w roli tytułowej, czyli niekwestionowana nastoletnia gwiazdka serialu „Stranger Things„.. W odróżnieniu do Eleven, jej Enola jest pełna życia, energiczna i zdecydowana. Uroczo pasuje do tej zwariowanej, nietypowej rodzinki. Fajnie się ogląda.

Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga

Dzisiaj polecam coś, co pomoże oderwać się od ponurej pogody za oknem i niezbyt dobrych wieści z frontu walki z pandemią. Film, wyreżyserowany przez Davida Dobkina w bieżącym roku, fajnie się ogląda z kilku powodów: zabawnej ale kiczowatej muzyki, wyśmiewanemu przez lata konkursowi piosenki i jego oprawie, niezłych dialogów, schematycznych postaci i wykpiwanych cech narodowych. Dwoje małomiasteczkowych islandzkich piosenkarzy za życiowy cel wyznaczyło sobie występ i wygranie konkursu piosenki Eurowizji. Szczególnie on – Lars Erikssong – nastawiony jest od głębokiego dzieciństwa na zwycięstwo i nic nie może mu stanąć na przeszkodzie. Ona – Sigrit Ericksdottir – ma jeszcze inny cel. Otóż całe życie kocha Larsa, ale to ciągle odkłada na po zwycięstwie. W tym muzycznym duecie to ona jest bardziej utalentowana i zdecydowanie przyćmiewa Larsa. Perypetie tej dwójki są zabawne, pełne różnych wpadek, potknięć i katastrof, ale nie to jest w tym filmie najważniejsze. Ten film warto zobaczyć dla znakomitych karykaturalnych postaci bohaterów głównych i pobocznych. Zagranych mistrzowsko przez świetnych aktorów. W dwóch głównych rolach mamy koszmarnego w wyglądzie, ale zabawnego Willa Ferrella oraz jak zawsze śliczną i utalentowaną Rachel McAdams. W roli rozczarowanego ojca Larsa pokazał się nieźle zamaskowany Pierce Brosnan. Mnie zachwycił i powalił Dan Stevens, który w postać rosyjskiego kryptogeja włożył tyle talentu i umiejętności, że musiałam długo sobie przypominać skąd znam tę twarz. Dopiero sieć mi przypomniała, że znam go z nobliwej i szlachetnej postaci Matthew Crowleya w „Downton Abbey„. Dodatkową zaletą filmu jest kilka fantastycznych zdjęć z Islandii, gdzie była kręcona część tej zabawnej historii.

Criminal D/Fr/Es/UK

Oryginalny serial kryminalny, którego akcja rozgrywa się w pokoju przesłuchań. To zawsze jest ten sam pokój przesłuchań, ale … Właśnie. W pierwszym sezonie są cztery bloki po 3 odcinki. Każdy blok to inny kraj, język, bohaterowie i realia. Stąd przy tytule notki umieściłam oznaczenia państw: Niemcy, Francja, Hiszpania i Wielka Brytania. Każdy odcinek to inna historia, inny bohater, którego imię jest tytułem odcinka. Bardzo interesujące podejście, pokazujące jak dociekliwość przesłuchujących może doprowadzić do rozwiązania sprawy i jakie postawy napotykają ze strony przesłuchiwanych. Jak bardzo od tego kim jest przesłuchujący może zależeć efekt końcowy prowadzonego śledztwa.  Często na początku odcinka wydaje nam się, że wiemy co jest grane, o co chodzi i kto zawinił, a rozmowa ma prowadzić do potwierdzenia tego. Czasem rzeczywiście tak jest. Ale częściej pod koniec okazuje się, że nie, że dociekliwość i uważność śledczych powoduje, że mamy zupełnie inny obraz rzeczywistości. Różny jest też poziom prowadzonych spraw, a realizacja tego jest znakomita. Właśnie pojawił się drugi sezon bloku zrobionego przez Brytyjczyków, są fascynujące cztery odcinki. Jak zresztą we wszystkich wcześniejszych epizodach skorzystano z okazji i w tych krótkich, wyłącznie mówionych, kryminałkach występują znakomici aktorzy. Mimo, ze wszystko skupia się na rozmowach, to jednak to fascynujące i trzymające w napięciu historie, pełne emocji po obu stronach lustra.

Dziewczyna we mgle

To pierwszy film włoskiego reżysera Donato Carrisi, który jest kryminologiem i behawiorystą. Film, o którym dzisiaj piszę, zrealizowany został w 2017 roku w koprodukcji włosko – francusko – niemieckiej. To dosyć mroczny i tajemniczy kryminał, w którym poza zniknięciem nastolatki i kilkoma sprawami sprzed lat, zaczynających się łączyć z wątkiem głównym, dotyka problemu działalności mediów. Gdy znika młoda dziewczyna, której rodzina należy do bractwa religijnego, w okolicy pojawiają się także dziennikarze, których głównym celem jest polowanie na news, na fotkę. Śledztwo prowadzi komisarz Vogel, którego przysłano by rozwiązał problem i znalazł zaginioną. On natomiast próbuje w swoim śledztwie wykorzystać znajomość z jedną z dziennikarek i umiejętnie z nią współpracując wpływać na odbiór medialny. Te fragmenty filmu są nieco nużące i odbiór jest nierówny. Jednak film jest całkiem niezły, a sam problem i jego rozwiązanie zadowoli nawet najbardziej wybrednego widza. Tym bardziej, że wśród obsady mamy dwie gwiazdy, obie w epizodach, występują tu bowiem Greta Scacchi i Jean Reno. Mimo wszystko warto obejrzeć, bo klimatem przypomina nieco skandynawskie historie i w zalewie amerykańskich opowieści to niezła odmiana.