Zanim się pojawiłeś

Zdarza mi się płakać przy książkach i filmach, wcale się tego nie wstydzę, takie oczyszczenie, jakie dają łzy czasem dobrze robi. I oczom i duszy. Czasem celowo szukam takich pozycji, które to umożliwią. Jakiś rok temu przeczytałam książkę, która mnie poruszyła dosyć głęboko, spłakałam się jak nastolatka. Dlatego, gdy znalazłam film na niej oparty, z mety do niego sięgnęłam. I nie żałuję. Oczyszczenie nastąpiło, bo film wiernie oddaje klimat i nastrój, co nie dziwi, bo scenariusz napisała sama autorka książki pomijając wyłącznie nieistotne kwestie. Współczesny melodramat jak z klasycznego angielskiego romansu zaczyna się banalnie: śmieszna, bardzo naturalna i emocjonalna kelnerka z kawiarni „Maślana bułeczka” w małym angielskim miasteczku traci pracę. Po tygodniach poszukiwań i kilku nietrafionych propozycjach, pojawia się oferta pracy: opiekunki do sparaliżowanego mężczyzny. W filmie okazuje się nim być zaledwie 31 letni Will Traynor, który do niedawna był bystrym, wysportowanym i zakochanym w życiu pełnym wrażeń, przystojnym bankierem. W wyniku wypadku motocyklowego utracił sprawność od szyi w dół i został unieruchomiony na zawsze. Bez szans na poprawę. Louisa  trafia do niego dwa lata po wypadku, wydaje się, że Will pogodził się z sytuacją, dopiero po jakimś czasie Clark orientuje się, że to tylko pozory. Niby banał, ale jednak nie. Cała historia, a szczególnie jej zakończenie, jest na wskroś współczesna i przez to różni się od innych melodramatów. Zabawna, inteligentna, smutna historia, która opowiada także, a może przede wszystkim, o miłości do wolności, do zgody na własne wybory, życiu na własnych warunkach i czerpaniu z życia pełnymi garściami. A także o tym, że nie da się nikogo uszczęśliwić na siłę, oraz że prawdziwa miłość to także rezygnacja z własnej. Świetnie filmowana, dyskretna i poruszająca jest gra dwójki głównych aktorów. W roli Louisy wystąpiła Emilia Clarke (bliżej znana z serialu „Gra o tron”), której pełna mimiki i wyrazista buzia bardzo mnie ubawiła, szczególnie swoisty taniec brwi aktorki. Ale jej Lou jest ciepła, wrażliwa, strasznie wygadana i bezpośrednia, a w miłości taktowna i mądra. Jej rozwój przy Willu jest niesamowity. Towarzyszy jej w roli Willa Sam Claflin (znany z „Piratów z Karaibów” czy „Igrzysk śmierci”), wyrazisty i przekonujący, zdecydowany i konsekwentny w malowaniu obrazu nieszczęśnika, zdecydowanego, by nie unieszczęśliwić sobą innych. I jego przemiana z dupka w wrażliwego mężczyznę jest fenomenalnie zagrana. Film w oryginale ma tytuł „Me before You” i myślę, że to pełniej oddaje istotę przemian obojga. W filmie w epizodach pojawia się kilku fajnych aktorów, np. w roli byłej dziewczyny Willa widzimy Vanessę Kirby (księżniczka Małgorzata z serialu „The Crown”) czy Brendana Coyle’a w roli ojca Lou (lokaj Bates z „Downton Abbey”). Thea Sharrock zrealizowała ten film w 2016 roku na podstawie scenariusza Jojo Moyes, autorki książki.