The Guilty

Zapanowała moda na powtórne nakręcanie filmów, które już były. Jeśli w przypadku włoskiego „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” i jego wersji (np. francuskiego „Nic do ukrycia” czy polskiej wersji „(nie)znajomi”) wiem, że chodzi o pokazanie różnic w obyczajowości, tak w obu wersjach „Winnych” chyba chodzi tylko o pokazanie możliwości aktorskich konkretnego artysty. W 2018 ukazał się oryginał duński, a teraz mamy do czynienia z amerykańską wersją, którą wyreżyserował Antoine Furqua. Cała intryga jest powtórzona i sam pomysł mi się bardzo podobał. Bohaterem jest jedna osoba prowadząca rozmowę przez telefon. W tym wypadku jest to pracownik służb ratowniczych, do którego zwracają się ludzie z problemami, a on po weryfikacji posyła odpowiednie służby, czy to karetkę czy policję. Często są to ze strony dzwoniących wygłupy lub błahostki, ale właśnie trafia się kobieta, która sprawia wrażenie przerażonej, a Joe dochodzi do wniosku, że została porwana. I postanawia zrobić wszystko, by jej pomóc. Trzyma w napięciu, a wielką zaletą tej wersji jest Jake Gyllenhaal w roli Joe’go. Na nim opiera się całość. Mimo, że pojawia się jeszcze kilka osób (ale tylko w tle) oraz, że w słuchawce słyszymy głosy następnych (równie znanych jak np. Ethan Hawke czy Peter Sarsgaard) to te 90 minut należy do Jake’a. Jest rewelacyjny. Mimo, że znałam historię (pisałam już o duńskiej wersji na początku 2019 r.) to i tak siedziałam jak zaczarowana do ostatniej sekundy. Warto.

Winni

Chwyt znany już z filmu „Locke„: kino jednego aktora, film do obejrzenia niekoniecznie w kinie. Ale gorąco polecam, to 85 minut pełnych napięcia, trudno się oderwać, czysta adrenalina. Jesteśmy w punkcie, gdzie policjanci odbierają telefon 112, a więc pomagają ludziom w sytuacjach kryzysowych. Nasz bohater, duński policjant Asger Holm, po serii bardziej i mniej błahych problemów dzwoniących, jest już prawie przed końcem swojej zmiany. I wtedy odbiera telefon od kobiety, która  – jak wynika z jej niejasnych słów – właśnie została porwana. I Asger zrobi wszystko by jej pomóc. Zostanie po godzinach, pośle swojego partnera (bo Asger jest tzw. krawężnikiem chwilowo zesłanym do słuchawki) i będzie się starał odkupić swoje winy ratując cudze życie, choć ma do dyspozycji wyłącznie telefon. Znakomity film, zrealizowany przez Gustava Mollera w 2018 roku, z udziałem zaledwie kilku osób. Na ekranie tak naprawdę liczy się Asger, którego znakomicie zagrał Jakob Cedergren. Bardzo bardzo polecam. Krótko i treściwie