Ile warte jest ludzkie życie?

11 września minęło dokładnie 20 lat od tamtego strasznego dnia, który wszyscy bardzo dobrze pamiętamy. Każdy wie, gdzie i w jakich okolicznościach usłyszał lub zobaczył to, co wydarzyło się w USA, ze szczególnym uwzględnieniem Nowego Jorku i dwóch wież WTC. Sięgnęłam więc po film Sary Colangelo z 2020 roku, w którym mamy okazję przeżywać tamten dzień w opowieściach rodzin ofiar tego zamachu. To historia oparta na faktach i prawdziwych postaciach. Kenneth Feinberg, główny bohater filmu, to adwokat i rządowy twórca i zarządzający Funduszem Odszkodowawczym Ofiar 11 Września. September 11th Victim Compensation Fund zw. VCF powstał na wniosek Kongresu w porozumieniu z The Air Transportation Safety i System Stabilization Act, by w jakiś sposób wynagrodzić straty rodzinom ofiar, które zgodzą się zrzec odszkodowań od linii lotniczych. To nigdy nie jest proste, więc Ken ustala z góry warunki i stara się ich trzymać nie biorąc udziału w rozmowach z bliskimi ofiar. Wszelkie negocjacje prowadzą jego ludzie z fundacji, więc Feinberg nie ma pojęcia o problemach rodzin, o tym, co spotkało bliskich w wyniku zamachu i o jakie straty chodzi. I tak długo, jak odsuwa od siebie udział w tych rozmowach, tak długo nie jest w stanie pojąć ogromu tragedii. Film zręcznie opowiada o procesie powstawania funduszu, jego działaniach i rozmowach z poszkodowanymi. Pozbawiony jest sentymentalizmu, choć parę scen jest bardzo wzruszających. Duża w tym zasługa aktorów. Rolę Kennetha powierzono znakomitemu Michaelowi Keatonowi, który z wiekiem wyrasta na coraz większego artystę. Druga świetna postać to Charles Wolff zagrany przez Stanleya Tucci. A poza tym mamy okazję ujrzeć na ekranie Amy Ryan, Tate Donovana i wielu innych.