Artysta

Podchodziłam do tego filmu jak moja psina do jeża, ostrożnie i nieufnie.
Wydawało mi się po prostu, że tego typu film nie ma racji bytu w naszych czasach, chyba, że na zasadzie jakiegoś dziwa na rynku. Ale zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, ba, jestem tym dziełem zachwycona. Nie przepadałam za filmami niemymi, ale ten mnie ujął urokiem, dowcipem, rozmachem, realizacją i aktorstwem. Michel Hazanavicius (reżyser i scenarzysta) miał fantastyczny pomysł i zrealizował go w zeszłym roku w sposób absolutnie genialny. Mamy rok 1927, kino nieme święci triumfy, a na ekranach świeci gwiazda George’a Valentina. Obserwujemy jego sławę do czasu powstania kina dźwiękowego, w którym nie bardzo umie się znaleźć. Następuje załamanie kariery, rozwód i kompletne bankructwo. Poza
historią wzlotu i upadku gwiazdora kina (mieszanka Douglasa Fairbanksa, Charlie Chaplina i Rudolfa Valentino), mamy też historię miłosną, która rozwija się powoli, choć przewidywalna, to jednak bardzo rozczulająca. Do tego wszystkiego twórcy włączyli bardzo dużo zabawnych i
zachwycających perełek dźwiękowych (ta szklanka!!!), mimicznych (ta brew w dublach!!!) i aktorskich (Uggy!!! oraz taniec Peppy z rękawem męskiej marynarki!!!). Trójka głównych aktorów: Jean Dujardin w roli tytułowej, Berenice Bejo jako Peppa Miller oraz Uggy jako wierny towarzysz Valentina, są cudowni. W epizodach mamy też trójkę bardzo znanych aktorów: John Goodman jako producent, James Cromwell w roli kierowcy i pokojowego artysty, oraz Malcolm McDowell jako kamerdyner. Obejrzałam film z wielką przyjemnością, na pewno obejrzę jeszcze raz i będę wracać przy każdej okazji. Pewnie za każdym razem odkryję coś nowego. Polecam z czystym sumieniem, zabawa jest znakomita.