Purpurowe serca

Nie jest to wielkie osiągnięcie filmowe, film Elizabeth Allen Rosenbaum jest jednak dostatecznie dobrze zrealizowany by zaspokoić gusta całkiem sporej grupy widzów. Zwłaszcza w sezonie ogórkowym, porze letniej, gdy widz nie ma siły ani ochoty roztrząsać wielkich filozoficznych problemów i nie ma specjalnej ochoty kopać w sieci w poszukiwaniu rzeczy ambitnej. Przynajmniej trochę.
Historia prosta jak budowa cepa: młoda i urocza para, on marine a ona piosenkarka dorabiająca w barze kelnerowaniem, która – każde z osobna – mierzy się z dużymi problemami finansowymi, postanawia wziąć lipny ślub, by je rozwiązać. Bo marines dostają różne dodatki np. mieszkaniowe, rozłąkowe itd. tym bardziej, że chłopak będzie wysłany do Iraku. Ale żeby nie podpadło, zwłaszcza w oczach ojca żandarma, trzeba trochę poudawać miłość i chęć bycia ze sobą do grobowej deski. Bo inaczej czeka zwrot kasy, a może i więzienie za wyłudzanie pieniędzy.
I z tego co czytam, widownia dzieli się na zachwyconych i tych tylko lekko krytycznych. Wcale się nie dziwię, bo to opowieść z gatunku tych, których rozwój i koniec znamy od samego początku. I prawie nic nas nie zaskakuje, niestety, ale ogląda się bardzo dobrze. Zwłaszcza, że i para naprawdę malownicza – Sofia Carson i Nicholas Galitzine – a do tego i trochę zabawna. Chemię czuć. Muzyka pani początkującej piosenkarki całkiem sympatyczna, a czasem i wzruszająca. Bo teksty panienka pisze sama, co jest niezłym dodatkiem do rozwijającego się uczucia naszych bohaterów. Polecam, lekko, choć nie do końca, bo w końcu „Purple Heart” to nazwa orderu za bohaterstwo dla rannych lub zabitych na polu walki Amerykanów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s