Mamma mia: Here We Go Again

Naprawdę, dawno nie wyszłam z kina w tak dobrym nastroju. Idąc na ten film obawiałam się tego, co twórcy wykombinowali, by do znakomitej ekranizacji musicalu sprzed dziesięciu lat dodać następną część i nie schrzanić. Pocieszałam się, że najwyżej wyjdę z kina z uszami pełnymi muzyki zespołu ABBA, co też nie będzie takie znowu najgorsze. To muzyka mojej młodości, dużo jej było w moim życiu, więc potraktowałam to lekko. Ale na miejscu okazało się, że świetnie się bawię, śmieję i wzruszam. Fabułka sprowadza się do tego, że Sophie (gra ją Amanda Seyfried) córka Donny (Meryl Streep) robi otwarcie hotelu na greckiej wyspie i czeka na gości. I męża Sky’a (Dominic Cooper). Na wyspie mieszka z nią Sam, jeden z jej ojców (Pierce Brosnan), pozostali dwaj, Harry (Colin Firth) i Bill (Stellan Skarsgard), z powodu innych zobowiązań nie mogą dotrzeć na imprezę. Ale pojawiają się oczywiście przyjaciółki Donny: Rosie (Julie Walters) i Tanya (Christine Baranski). Równocześnie z przygotowaniami do uroczystości widz ma możliwość poznania początku Donny na wyspie, jak to się stało, że tu trafiła, została i skąd dylemat, kto jest ojcem Sophie. Mamy więc młodsze odsłony wszystkich postaci, które naprawdę zostały niezle dobrane. Wystąpili wszyscy znani z pierwszej części, przybyło kilkoro nowych, w tym dwie gwiazdy. O udziale Cher wiedzą wszyscy, ale jest też męska wielka gwiazda; Andy Garcia. I też śpiewa. Warto  wspomnieć pianistę, zwróćcie uwagę na niego przy piosence „Waterloo„, twórcy powtórzyli numer z pierwszej części i zatrudnili …. Benna Anderssona z zespołu ABBA. Obaj panowie z zespołu zresztą są producentami filmu, co już gwarantowało wysoki poziom. Twórcy wzięli sobie też do serca słowa widzów, że Brosnan nie umie śpiewać i pozwolili mu tylko na małe mruczenie pod nosem. Powtórzono kilka piosenek użytych w pierwszej części (np. tytułowa „Mamma mia„, „Super trouper” czy „Dancing Queen„), a także wykorzystano inne (brawurowe wykonanie „When I Kiss the Teacher„, „Andante Andante” czy „Fernando„). Wszystko jest znakomicie zagrane, zaśpiewane, zatańczone i zmontowane, film jest fantastyczny i na pewno stanie się przebojem tego lata. Na pytanie która część lepsza szczerze odpowiadam: nie mam bladego pojęcia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s