Nigdy cię tu nie było

Ten film Lynne Ramsay (znana m.in. z „Musimy porozmawiać o Kevinie”) swoją premierę światową miał prawie rok temu, a w Polsce pojawi się dopiero w ten weekend. Szkoda, choć filmów ostatnio bardzo dużo i pewnie zaginąłby w powodzi niezłych i dobrych pozycji. A warto zwrócić na niego uwagę. Bohaterem jest były agent sił specjalnych, który dostaje zlecenie odszukania zaginionej nastoletniej córki senatora. Joe to samotny wilk, skuteczny, niezbyt sympatyczny, ale nie pozbawiony ludzkich cech, na pograniczu autodestrukcji. Dostaje jednak szansę na ocalenie. Fabuła nieco zaznaczam nieco przypomina słynnego „Leona zawodowca”, ale to zupełnie inny kaliber. Krew leje się litrami, ofiar jest bardzo dużo, nie wszystkie padają z ręki Joe’go rzecz jasna. Ale to Joe skupia na sobie całą uwagę widza przez godzinę i 29 minut trwania filmu. I taki też jest największy atut tego filmu, bo główną rolę zagrał fantastyczny jak zawsze Joaquin Phoenix. Od cudownej roli Johnny’ego Casha w „Spacerze na linie” podziwiam Phoenixa i kocham miłością wielką. Zarośnięty, nieco zapasiony, ale rewelacyjnie szczery w swojej kreacji przykuwa wzrok widza przez całą swoją pogoń za bandytami. I niesamowicie kruchy w kontaktach z matką i dziewczynką. Obraz uzupełniają świetne zdjęcia i bardzo dobrze dobrana muzyka.

                                              .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s