La La Land

Czasy musicali minęły. Niestety. Czasem tylko pojawiają się perełki, które wzbudzą zainteresowanie widzów, ale rzadko. Takim musicalem była „Mamma mia„, która miała wszystko co trzeba: intrygę, muzykę, wykonanie, tempo. A zeszłoroczny „La La Land” nie ma nic. Znudził mnie, kompletnie nie porwał ani pomysłem ani muzyką, ani jedna piosenka nie została mi w pamięci. Historia początkującej aktorki i ambitnego muzyka jazzowego, których losy splatają się przez chwilę i oboje zostawiają piętno na życiu tej drugiej osoby. Ambicja i marzenia, które należy spełniać, dla których warto poświęcić osobiste szczęście to cała treść filmu wypełnionego zaledwie dobrą muzyką, niezłym tańcem. Początkowo miałam uczucie, że wszystkie kwestie będą wygłaszane śpiewem, ale w pewnym momencie realizatorzy porzucili ten pomysł i bohaterowie śpiewają tylko od czasu do czasu. Fakt, jest kilka ładnych scenek jak ta w obserwatorium astronomicznym, zwłaszcza niebiański taniec robi wrażenie. Ujęła mnie też alternatywna wersja zakończenia. Ale jest tego mało. Aktorzy – Ryan Gosling i Emma Stone – choć nie posądzałam ich o talenty muzyczne, są zaledwie dobrzy. Reżyser, Damien Chazelle, który ten film wyreżyserował to  świetny młody twórca, który ma już na koncie znakomity „Whiplash„. Za oba otrzymał nagrody Akademii co dobrze wróży przyszłości tego artysty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s