Wołyń

Prowokowane, podsycane nacjonalizmy oparte zresztą na wojennej atmosferze opanowują sąsiadów różnej narodowości, do tej pory żyjących w zgodzie obok siebie. Takie rzeczy powtarzają się w historii stale i obecnie również są wykorzystywane przez różnych rządzących. Dlatego też, ale nie tylko dlatego, zeszłoroczny film Wojciecha Smarzowskiego nie został zbyt dobrze przyjęty przez obecne władze Polski. Rzez Polaków przez Ukraińców w latach 40. ubiegłego stulecia to temat wstrząsającego i okrutnego filmu o Polakach, Ukraińcach i Żydach na Wołyniu. Obraz tak realistyczny, tak przejmujący, że trudno wymazać spod powiek sceny mordowania, torturowania i zamęczania sąsiadów. To film, który zapada w pamięć bardzo i podejrzewam, że nigdy z niej nie zostanie wyjęty. I bardzo dobrze, bo należy pamiętać o tym, że tak jak nam krzywdę uczyniono tak i my czyści i niewinni nie jesteśmy. I to powinno być przestroga i nauczką na zawsze. By historia jednak się nie powtarzała. Smarzowski miał odwagę, siłę i wyobraznię, którą wykorzystał przy realizacji tego fascynującego filmu. I chwała mu za to. Film, jak większość filmów tego typu, zaczyna się od zgodnego życia obok siebie Ukraińców, Żydów i Polaków. Wesele młodej Laszki wychodzącej za Ukraińca, na którym to jej ojciec przyrzeka rękę drugiej córki innemu, bogatemu ale starszemu sąsiadowi. Ojca nie interesuje to, że córka kocha innego, interes to interes, a szczęście córki widzi w bezpiecznym życiu u boku wdowca. Ale wojna i to co dzieje się po wkroczeniu Rosjan przekreśla życie wszystkich. Obsada, jak to u Smarzowskiego, doborowa: Arkadiusz Jakubik, Jacek Braciak, Iza Kuna, Gabriela Muskała, Tomasz Sapryk, Lech Dyblik, Janusz Chabior, Wojciech Zieliński  … ale i ci nowi, nieznani a już świetni: Michalina Łabacz w roli Zosi, Adrian Zaręba, Maria Sobocińska….


Widzę przed sobą na zdjęciu twarz mojej sąsiadki, jedynej znanej mi Wołynianki, pani Luby, której burzliwe losy budziły wyobraźnię. Rewolucję październikową 1917 roku przeżyła w Leningradzie, a powstanie warszawskie z małym synkiem na ręku…… Ocalała spod Łucka. Ale jak i kiedy niestety nie wiem. Za młoda byłam by zapytać. Czas minął.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s