Północ w ogrodzie dobra i zła

Ten film Clinta Eastwooda ma już dwadzieścia lat i sama się dziwię, że dopiero teraz o nim piszę. Widziałam go już kilka razy, bo jest fascynujący i za każdym razem znajduję w nim coś nowego i inaczej na niego patrzę, Ta historia wydarzyła się naprawdę na początku lat osiemdziesiątych w Savannah w USA. Do miasta przyjeżdża pisarz, autor jednej książki, który na zlecenie bardzo znanego czasopisma plotkarskiego ma opisać snobistyczne przyjęcie świąteczne, które co roku odbywa się w domu pewnego bogacza. Pisarz John Kelso (jedyna fikcyjna postać w filmie) pojawia się w biurze Jima Williamsa i obiecuje, że w swoim artykule napisze szczerą prawdę. Razem z gospodarzem idą na krótki spacer do pobliskiego parku i przy okazji John poznaje kilka miejscowych ciekawostek, takich jak pan na spacerze z samą smyczą czy Minervę czyli oryginalną kapłankę voodoo. Przyjęcie zapowiada się świetnie, tym bardziej, że bogacz otacza się przepięknymi przedmiotami i bardzo oryginalnymi ludzmi. Niestety, impreza kończy się śmiercią Billy’ego, przyjaciela gospodarza, który zostaje oskarżony o zabójstwo. Dalszy ciąg filmu to proces i powolne dochodzenie do prawdy. Film trwa 2 godziny i 35 minut, ale nie dłuży się wcale, pełen jest bowiem smaczków i intrygujących postaci. Do tego Eastwood użył tu wielu ciekawych rozwiązań. Np. rolę sędziego w procesie zagrał Sonny Seiler, który był adwokatem Jima Williamsa w prawdziwym procesie. Poza tym zagrali znakomici: Kevin Spacey w roli Jima, John Cusack w roli pisarza i Jude Law w roli ofiary. Fantastyczną postacią jest Lady Chablis, która zagrała siebie. Wokół całej historii panuje klimat skandalu, lata osiemdziesiąte nie należały jeszcze do czasów „wychodzenia z szafy”, rozwiązłości seksualnej, męskich prostytutek czy wielkich i kolorowych drag queen, zwłaszcza w mieście na południowym wschodzie USA. Fascynujący jest kontrast pomiędzy przybyłym z Nowego Jorku pisarzem a mieszkańcami Georgii, słyszalny nawet w dla laika w akcencie rozmawiających. Poza świetną intrygą, niespiesznym i wielowątkowym opowiadaniem historii towarzyszy nam znakomita muzyka, a jedną z piosenek wykonuje sam reżyser filmu Clint Eastwood. Zawsze warto się zatrzymać przy tym filmie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s