Karbala

Polska wersja amerykańskich dramatów wojennych, mimo szumnych zapowiedzi, ciągle jednak nie powstała. Z pewnym ociąganiem zabierałam się do szeroko reklamowanego, wyreżyserowanego przez Krzysztofa Łukaszewicza filmu z zeszłego roku o polskich oddziałach w Iraku i chyba z góry czułam co mnie czeka. Rozczarowanie. To jest to słowo, które dokładnie oddaje to co mnie ogarnęło już w trakcie seansu i zostało. Technicznie i wizualnie jest już o niebo dalej niż słynna „Operacja Samum”, ale ciągle to jest początek drogi. Historia polskiego oddziału wojsk specjalnych, który próbuje utrzymać siedzibę lokalnych władz (City Hall) w Karbali ze wsparciem Bułgarów, a także przemiana tchórza w dzielnego człowieka to główna intryga filmu. I najważniejsze: znowu my dzielni Polacy walczymy z innymi za innych, a splendor spada na jeszcze innych. Czyli historia stara jak świat, my jesteśmy ci najdzielniejsi, ale wiemy o tym tylko my, bo reszcie nie wolno o tym powiedzieć z tych czy innych względów. Czyli jak zwykle znowu pielęgnujemy w sobie uczucie pokrzywdzenia i bycia niedocenionym. Norma, prawda? W obsadzie filmu same polskie gwiazdy: Bartłomiej Topa, Leszek Lichota, bracia Żurawscy Michał i Piotr (jedyna zabawna rzecz grają także braci), Tomasz Schuchardt, Piotr Głowacki, Łukasz Simlat, Zbigniew Stryj i wyjątkowo drewniany Antoni Królikowski. Taka karbalowa enigma. Najlepszy w całej tej obsadzie jest Topa, ale też nie za zbytnio. Generalnie odradzam, należy omijać wielkim łukiem. To nie jest nawet cień po „Helikopterze w ogniu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s