Marsjanin

Przypadki Robinsona Crusoe przerabiano już na wiele sposobów i pomysły się już nieco wyczerpały, tak jak i wyczerpała się liczba bezludnych wysp na naszym globie. A że taka konstrukcja fabularna daje wiele możliwości to nie dziwi wystrzelenie Robinsona w Kosmos na jakąś planetę, która już z zasady jest bezludna. Trzeba jeszcze umiejętnie wyeliminować pozostałych podróżników, by nasz Robinson został rzeczywiście sam. Do tego dochodzą efekty specjalne, dobranie niezłej obsady i wydaje się, że mamy znakomite kino. Wszystko to świetne w założeniu, gdy dodamy do tego znakomitego reżysera mamy pewność, że już jest przebój. Niestety, coś nie wypaliło i na „Marsjaninie” Ridleya Scotta po prostu wieje nudą i banałem. Film zrealizowany w 2015 roku nagrodzony Złotym Globem za najlepszą komedię (lub musical, hahaha) to prosta pochwała odwagi, rozumu i wytrwałości człowieka w nietypowej dla niego sytuacji opuszczenia i braku perspektyw. Mark Watney i jego pięcioosobowa ekipa podczas ekspedycji na Marsa zostaje złapana przez straszną burzę piaskową. Sam Mark zostaje uderzony kawałkiem konstrukcji, która uszkadza mu kombinezon i rani, a reszta ekipy pewna, że nie kolega nie żyje, ewakuuje się z planety. Gdy Mark odzyskuje przytomność dociera do niego, że został sam z zapasem żywności na jakiś czas i kompletnym brakiem łączności z Ziemią. Próbuje przetrwać na przekór wszystkiemu i kombinuje jak dać znać, że żyje. Film da się obejrzeć wyłącznie ze względu na udział Matta Damona i efekty specjalne, choć w pierwszej chwili Czerwona Planeta dziwnie przypomina Dolinę Śmierci. Ale za to wszystkie elementy namiotów i konstrukcji sferycznych były wyprodukowane w Polsce. Szczegóły techniczne są jak zwykle zamulone, wszyscy mówią do siebie dziwnym językiem i udają, że rozumieją o czym mówią. Do tego wszystkiego dochodzi amerykańskie poświęcenie i solidarność, by pomóc kumplowi, którego już raz się porzuciło. Poza Damonem grają: Jessica Chastain, Kate Mara, dawno nie widziany Sean Bean, Jeff Daniels, Michael Pena, Chiwetel Ejiofor czy Kristen Wiig. Nie polecam, bo albo ogląda się ten film rzeczywiście jak najlepszą komedię i należy zarykiwać się ze śmiechu co chwilę, albo dać sobie spokój. Lepiej to drugie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s