Pod Mocnym Aniołem

Jest wiele filmów, na które nie idę do kina celowo, wiedząc, że zdecydowanie lepiej będzie obejrzeć je w warunkach domowych. Z tym filmem też tak było i znowu się okazało, że instynkt mnie nie zawiódł. Film z 2013 roku, w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego i z jego scenariuszem, jest oparty na jednej z książek Jerzego Pilcha, pisarza i felietonisty z Wisły. Nie jestem fanką jego prozy, nie bardzo mi odpowiada, ale zawsze ciepło myślę o Autorze, z którym łączy mnie pewna osobista drobna więź: otóż pan Jerzy w jakimś felietonie wyznał, że w szkole kochał się w siostrze byłego trenera Adama Małysza, Apoloniusza Tajnera, Aldonie. I całkiem go rozumiem, bo miałam kiedyś przyjemność znać Ją dosyć blisko i przyznaję, to jedna z najpiękniejszych kobiet jaką w życiu poznałam. Nie tylko fizycznie zresztą, bo okazała mi wiele dobroci. Dlatego, gdy słyszę nazwisko Pilch, robi mi się ciepło na duszy, bo facet zna się na pięknie. Ale film, o którym dzisiaj piszę to rzecz mocna, warta obejrzenia z wielu względów. Głównym jest to oczywiście temat, którym jest alkoholizm i zmagania z nałogiem. Bardzo brutalne, naturalistyczne pokazanie alkoholików, spowodowało u mnie uczucie współczucia pomieszanego ze wstrętem. Główny bohater, pisarz Jerzy postanawia zerwać z nałogiem z miłości do nowej, o wiele młodszej dziewczyny. I kolejny raz ląduje na odwyku, wśród wielu sobie podobnych. Temat dosyć przegadany w książkach, tu jest oryginalnie pokazany, filmowany i zagrany. Miałam wrażenie bycia na wiecznej, absolutnie pijackiej imprezie, na której pije się do zejścia i późniejszym straszliwym kacu. Nie są to wesołe imprezki, a proste chlanie z majakami, rzyganiem i innymi fizjologicznymi efektami specjalnymi. Jak to u Smarzowskiego już jest w zwyczaju, mamy plejadę znakomitych aktorów. Przede wszystkim genialny jak zwykle Robert Więckiewicz, który jest po prostu nieprawdopodobny. Poza nim widzimy Andrzeja Grabowskiego, Jacka Braciaka, Arkadiusza Jakubika, Kingę Preiss, Marcina Dorocińskiego, Mariana Dziędziela, Adama Woronowicza, Eryka Lubosa, Izę Kunę, Iwonę Bielską czy Iwonę Wszołkównę. Tak fantastycznie wszyscy zagrali, że chwilami miałam uczucie, że wszyscy są po prostu nawaleni, a kamerzysta tylko to nakręcił. Coś niesamowitego jaki obraz powstał. Polecam wszystkim wielbicielom prozy Jerzego Pilcha czy filmów Wojciecha Smarzowskiego, ale przede wszystkim polecam wszystkim fanom Roberta Więckiewicza. Jest wielki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s