Czarownica

W peerelowskich stołówkach istniał kotlet mielony zw. krótko przeglądem tygodnia, bo składał się z resztek mięsa z poprzednich obiadów, połączonych świeżym jajem i panierką. Po obejrzeniu bajki, opartej na opowiadaniu o śpiącej królewnie a zrealizowanej w zeszłym roku przez Roberta Stromberga, doszłam do wniosku, że to właśnie przegląd kilku poprzednich lat. Moim (i dorosłych współoglądaczy) zdaniem to realizacja oparta na resztkach i ścinkach pozostałych po „Władcy pierścieni”, wszystkich „Hobbitach”, „Avatarze”, a nawet toaletowych reklamach Domestosa – elementy lasu i moczarów to stwory, które już były. A jedynym elementem świeżym, spajającym całość, jest udział pięknie wystylizowanej, zagranej i użytej tytułowej Czarownicy, czyli Angeliny Jolie, która robi za wabik i atut. Cały film, przyznaję ciepły i sympatyczny, jest jednak atrakcją wyłącznie dla dzieci, dorośli mogą pozachwycać się urodą aktorki, a jak im się to już znudzi, poprzypominać sobie stwory z poprzednich produkcji. No i popatrzeć przez chwilę na to, jak Angelina gra z własną córeczką Shiloh w roli pięcioletniej Aurory. Film zabawny, sympatyczny, ale naprawdę panowie do zadań specjalnych zamiast się przyłożyć do roboty wyczyścili sobie dyski, pełne resztek po poprzednich tłustych latach. Na szczęście nie są na tyle nieświeże, by mogły zaszkodzić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s