Tajemnica Filomeny

To film o tym, jaką wodę z mózgu może zrobić religia. I jaką krzywdę robią ludzie sobie nawzajem w imię Boga. Scenariusz Steve’a Coogana i Jeffa Pope’a oparty na książce dziennikarza Martina Sixsmitha („The Lost Child of Philomena Lee”), został sfilmowany przez Stephena Frearsa w 2013 roku. Reporter opisał w niej prawdziwą historię Irlandki, Filomeny Lee. Rzecz dzieje się w latach 50-tych ubiegłego wieku, dziewczyna, gdy zaszła w przypadkową ciążę została wyrzucona z domu i trafiła do klasztoru. Zakonnice odebrały jej nieślubne dziecko, syna Anthony’ego i sprzedały do USA. Urodzenie nieślubnego dziecka i późniejszą nad nim opiekę młode Irlandki, często nieletnie, musiały odpracować harując w klasztorach na rzecz zakonu, który je przygarnął. I jak się okazuje po latach, siostry nieźle na tym zarabiały sprzedając dzieci za granicę, po czym zacierały ślady paląc dokumenty adopcyjne. Historię opowiada Frears niejako od końca, bo matkę Anthony’ego poznajemy w 50-tą rocznicę urodzin syna. Dopiero wtedy Filomena postanawia wyznać swój wielki grzech, jakim jest wg niej urodzenie nieślubnego syna. Postanawia go znaleźć, bo nie może znieść myśli, że syn był przekonany, że go porzuciła. Ciekawa też jest, czy syn jej szukał i czy myślał o Irlandii, o swoim pochodzeniu. Filomena jest nieco infantylną zaczytaną w romansidłach kobietą, bardzo wierzącą. W poszukiwaniach towarzyszy jej reporter, Martin Sixsmith, twardo stąpający po ziemi ateista. Zderzenie tych dwóch różnych ludzi to pole do popisu dla reżysera, a także aktorów. I rzeczywiście, najjaśniejszym punktem tego filmu, poza niebanalnym tematem, jest fantastyczna rola Judi Dench, której Filomena jest po prostu nieszczęśliwą matką. Matką ciężko skrzywdzoną, która w zderzeniu z zakonnicą, jest szczerszą i bardziej miłosierną chrześcijanką. Bardzo słusznie Akademia Filmowa nominowała aktorkę do Oscara za pierwszoplanową rolę żeńską. Sixsmitha zagrał Steve Coogan (który za scenariusz dostał nagrodę BAFTA). Bardzo dobry, wzruszający film. Pięknie fotografowany przez Robbie’go Ryana i pięknie opakowany w muzykę Alexandre’a Desplata (nominacja do Oscara).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s