Żona idealna

Zachęcona przez Kocicę (wielkie dzięki) i przekonana przez nazwiska producentów Ridley’a i Tony’ego Scottów sięgnęłam po serial, którego szósty sezon właśnie leci w USA, a jego emisja rozpoczęła się w 2009 roku. Nadgoniłam poprzednie, wolę zresztą taką formę oglądania seriali.  Teraz mogę wreszcie napisać co o tym myślę. Zawsze lubiłam seriale prawnicze, takie, których akcja dzieje się w kancelarii i na sali sądowej, gdzie ważne są meandry prawa i poznajemy zakamarki ludzkich dusz, tych winnych i tych, które ich bronią. Lub oskarżają. A jeśli do tego dochodzą prywatne problemy postaci to szczęście moje nie ma granic. Ten serial ma to wszystko, do tego poziom scenariusza jest bardzo wysoki, problemy nie są durnowate, wydumane i tworzone na kolanie. Widać długofalowy zamysł i plan na scenariusz, który nie jest dopisywany po to, by zwiększyć oglądalność. Tytułowa idealna żona to Alicia Florrick, która po latach zajmowania się domem i dziećmi musi wrócić do pracy, by utrzymać się i rodzinę. Bo właśnie mąż, były prokurator stanowy, wylądował w więzieniu za korupcję. Do tego wyszły na jaw jego zdrady, co kompletnie dobiło naszą bohaterkę.
Pomocną dłoń podaje Alicii jej dawny kolega, Will Gardner, zatrudnia ją w swojej kancelarii i od tego momentu zaczyna się opowieść o tym, jak sobie radzić w życiu, jak pozostać wiernym sobie, swoim przekonaniom, jak nie dać się zniszczyć i jak się podnosić. Czasem w tych problemach prawniczych można się pogubić, w końcu to opowieść o amerykańskim systemie prawnym, ale reszta rekompensuje wszystko. Wielkimi atutami są postacie, świetnie zarysowane i znakomicie zagrane przez znanych, ale nie opatrzonych aktorów. Tytułową żonę gra nie oklepana jeszcze Julianna Margulies z wielką klasą i urodą, i z tym chłodem, który zwracał uwagę już w „Ostrym dyżurze”, gdzie grała siostrę Carol Hathaway. Męża Alicii, Petera, zagrał przystojny i bardzo czarujący Chris Noth, znany jako Mr. Big z serialu „Seks w wielkim mieście”. Willa Gardnera, zagrał Josh Charles, znany z młodzieńczej roli jednego z twórców „Stowarzyszenia umarłych poetów”. Rolę współwłaścicielki kancelarii Lockhard & Gardner zagrała elegancka i stylowa Christine Baranski, zapamiętana ostatnio z udziału w słynnym „Mamma mia”.  W serialu twórcy umieścili pełno nawiązań do życia pozaekranowego aktorów. I tak np. w roli kontrkandydata na fotel gubernatora, alkoholika Mike’a Kresteva’y, wystąpił Matthew Perry, który też miał problemy alkoholowe. Świetny jest udział Michaela J. Fox’a, który prywatnie chory na Parkinsona postanowił widzów zaznajomić z tą ciężką i podstępną chorobą, więc jego bohater, chwilami wredny, przebiegły i zawzięty prokurator Louis Canning, wykorzystuje swoją chorobę, aby manipulować sądem i wzbudzać współczucie u członków ławy przysięgłych. Najbardziej śmieszy mnie młoda i z pozoru nieporadna pani prokurator Nancy Crozier, która każdy występ zaczyna od tekstu „Moja mama…”, a zabawa polega na tym, że Mamie Gummer, która gra tę rolę, jest prywatnie córką wielkiej Meryl Streep. W poszczególnych odcinkach pojawiają się różni znani i lubiani, np. dawno nie widziany australijski aktor Brian Brown w roli doręczyciela pozwów sądowych, Nathan Lane w roli syndyka, Stockard Channing w roli matki Alicii czy Amanda Peet jako kolejna pani prokurator. Szczerze polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s