Czterej pancerni i pies

Było ostatnio wojennie i bardzo poważnie, teraz będzie wojennie i…. no właśnie. Jest problem, bo twórcy pewnie mieli na uwadze poważne podejście do tematu, ale wyszło raczej na luzie, a po latach nawet z jajem. Droga dzielnych żołnierzy wojska polskiego i bohaterskich żołnierzy bratniej Armii Czerwonej, od utworzenia polskiej armii aż do wyzwolenia Berlina. Zgadliście? Nie? To jeszcze trochę podpowiedzi. Dzisiaj piszę o najsłynniejszym polskim serialu, który naprawdę trudno nie nazwać kultowym, a który wszyscy widzieli co najmniej kilkakrotnie. Całość czyli 20 godzinnych odcinków, powstawała w latach 1966, 1969 i 1970, scenariusz na podstawie własnej powieści opracował Janusz Przymanowski (pułkownik Wojska Polskiego i późniejszy poseł na Sejm PRL), który zresztą pojawia się w ostatnim odcinku w roli fotografa na weselu. Reżyserami byli Andrzej Czekalski i Konrad Nałęcki, a najbardziej znaną piosenkę „Deszcze niespokojne” z czołówki serialu genialnie zaśpiewał Edmund Fetting. Tak, to historia czterech pancernych: Janka Kosa, Gustlika Jelenia, Grigorija Saakaszwili i Olgierda Jarosza (później wymienia go Tomasz Czereśniak). Towarzyszy im owczarek niemiecki, Szarik, który przywędrował z Jankiem z dalekiej Syberii (niejasne do końca, skąd się Janek tam znalazł, najprawdopodobniej szukał ojca, podobno poległego na Westerplatte, tylko czemu tam?). Olgierd również pochodzi z dalekiej Rosji, jest potomkiem polskiego zesłańca. Grigorija, Gruzina, także poznajemy na Syberii, gdy razem z Jankiem próbują się zaciągnąć do armii. A Gustlik to Ślązak z Ustronia wcielony do Wehrmachtu, z którego uciekł do Rosjan. Czołgiem zresztą. Tak naprawdę historia opowiadana w serialu mało ma wspólnego z historią prawdziwą, trzeba było uważać, lepiej było wysadzić czołg na rogatkach stolicy i bohaterów umieścić w szpitalu, niż tłumaczyć zawile i bez sensu czemu nie wkroczyli na pomoc powstańczej Warszawie.
Ale widzom telewizji lat 60tych trzeba było trochę rozrywki i to się udało. Szczególnie przygody całej czwórki podobały się dzieciom i młodzieży. Która z nas nie była na podwórku Marusią? Chyba tylko te mniej popularne dziewczyny, które zgadzały się być Lidką. Najpopularniejsi koledzy bez pudła zostawali Jankami, z rzadka grali Grigorija. Czereśniakiem prawie nikt nie chciał zostać, nie pamiętano nawet jak biedak miał na imię. Chyba, że przypomniało się komuś jak do niego mówił jego ojciec (genialny Tadeusz Fijewski).:
„Tomuś, nie piskaj”. Atutem filmu były świetne i bardzo zabawne dialogi, te stworzone przez scenarzystów, jak i te które weszły przez przypadek (jak np. słynny tekst Gustlika do Wichury: Pyrkosz pyrkosz a  nie jedziesz, było nawiązaniem do nazwiska aktora, grającego Wichurę). Najwspanialsi byli jednak aktorzy. Janek Kos tak się przyssał do debiutującego Janusza Gajosa, że stał się jego przekleństwem na baardzo długie lata (aż wtopił w inną rolę charakterystyczną i przegiął w drugą stronę jako woźny Turecki w Kabareciku Olgi Lipińskiej). Franciszek Pieczka, Włodzimierz Press i Wiesław Gołas także mocno się wtopili w swoje role. Roman Wilhelmi jako Olgierd był chyba najmniej charakterystyczną postacią, choć bardzo charyzmatyczną i budzącą szacunek. W rolach żeńskich wystąpiły dwie panie: Pola Raksa jako Marusia, która od tego czasu była najsłynniejszą buzią wśród polskich aktorek (nawet Perfect wAutobiografii o niej wspomina) i Małgorzata Wiśniewska-Niemirska w roli Lidki, która szalała za Jankiem do końca.
Nie wiem jak wy, ale ja lubię całą czwórkę i z rozrzewnieniem spoglądam na kadry wiecznie powtarzanego serialu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s