Przebudzenia

Miał być film z miejsc, gdzie spędziłam tegoroczne wakacje, ale samobójcza śmierć Robina Williamsa zmienia wszystko. I to nie tylko dlatego, że go bardzo podziwiałam, lubiłam i czekałam niecierpliwie na każdy film z jego udziałem. Zasługuje na wspomnienie, bo choć najbardziej lubiany był w rolach komediowych, należał do aktorów wszechstronnych i to za rolę dramatyczną dostał jedynego w swym życiu Oscara. Na blogu pisałam już o „Good Morning Vietnam”, „Stowarzyszeniu Umarłych Poetów”, „Kamerdynerze” czy „Klatce dla ptaków”. Dzisiaj będzie o innym, rzadko wspominanym, a moim zdaniem jednym z lepszych jego filmów. Zrealizowany w 1990 przez Penny Marshall na podstawie scenariusza Stevena Zailliana osnutym na prawdziwych wydarzeniach, opowiada historię lekarza Malcolma Sayera i jego pacjentów. Doktor Sayer, nieśmiały i bardzo wycofany, zaczyna nową pracę na oddziale, na którym znajdują się pacjenci pogrążeni w śpiączce. Jest bardzo poruszony ich stanem, szczególnie zwraca jego uwagę Leonard Lowe. Sayer postanawia wypróbować działanie leku nowej generacji i podaje go właśnie temu pacjentowi. Wytrwale i cierpliwie doprowadza do wybudzenia Leonarda ze śpiączki, a potem następują przebudzenia następnych pacjentów. Nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem. Świetny scenariusz, poruszająca historia, niesamowite wzruszenia, których dostarczają dwie rewelacyjne role: Leonarda zagrał Robert de Niro, a doktora Sayera wlaśnie Robin Williams. Trudno ocenić, który z nich jest w tym filmie lepszy, ja wiem, że twarz lekarza, któremu rozsypuje się świat, zostaje w pamięci na zawsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s