Potop

Okoliczności wymuszają na mnie ten film, choć jest wyrwany ze środka i trylogii książkowej i ekranizacji Jerzego Hoffmana. Zajmę się nim dzisiaj z powodu śmierci Małgorzaty Braunek, która zagrała główną rolę żeńską czyli Oleńkę Billewiczównę i była to jej najbardziej znana rola filmowa.
Fabuła filmu to dzieje Andrzeja Kmicica aka Babinicz, który z hulaki i watażki wskutek miłości do Boga, Ojczyzny i Oleńki staje się wielkim patriotą. Podczas potopu szwedzkiego ratuje wszystko co na swojej drodze spotyka i nadaje się do uratowania przed Szwedami i zdrajcami. W tym Klasztor Jasnogórski, króla i kamratów. Na koniec ranny, prawie usieczon, wraca do domu, a tam po publicznym darowaniu win otrzymuje wybaczenie i rękę królewny, tfu, rzeczonej Oleńki, która w ostatnim słowie przed ołtarzem mówi do niego: „Jędruś, jam ran twoich niegodna całować”. I żyli długo i szczęśliwie ku pokrzepieniu serc….
Tyle skrótu fabuły. Sam film wzbudził wiele emocji, bo reżyser po udanej ekranizacji ostatniego tomu Trylogii („Pan Wołodyjowski”), gdy zabrał się do kompletowania obsady postawił na młodego Daniela Olbrychskiego. Tenże ze swoją rudą czupryną zupełnie nie pasował do roli Kmicica przyszłym widzom, obronił się jednak znakomicie i jest to jedna z najwspanialszych ról tego aktora w karierze. Fantastyczny, żywiołowy, zadziorny i bardzo przekonujący Olbrychski po prostu stał się Kmicicem. Na marginesie dodam jeszcze, że wielki szacunek należy się reżyserowi trylogii za to, że znalazł role dla Olbrychskiego we wszystkich trzech częściach, a to, że kazał mu zagrać i Tuhaj-beja i jego syna Azję (w odwrotnej kolejności zresztą) to jest już majstersztyk.
Do roli Oleńki w „Potopie” Hoffman wziął Małgorzatę Braunek, która ze swoją bardzo współczesną urodą i manierą gry nie przekonała mnie w tej roli, lubię ją, ale nie jestem zachwycona. Szczerze przyznam, że z całego dorobku Braunek najbardziej lubię jej role zagrane dopiero pod koniec życia, gdy dojrzała i fizycznie i psychicznie. I to piękno Jej duszy widać było również na twarzy.
Reszta aktorów dobrana znakomicie, Michała Wołodyjowskiego zagrał genialnie Tadeusz Łomnicki, Onufrego Zagłobę Kazimierz Wichniarz, braci Radziwiłłów Władysław Hańcza i Leszek Teleszyński, Józwę Butryma słynny Bruno O’Ya, Kiemlicza starego Franciszek Pieczka, a wachmistrza Sorokę Ryszard Filipski. Wymieniać mogłabym jeszcze długo, ale przy najbliższych Świętach (jakichkolwiek) będzie pewnie okazja by sobie to wszystko przypomnieć, bo tradycyjnie publiczna telewizja zatyka dziury literaturą klasyczną znakomicie zekranizowaną. I czasem warto spojrzeć po latach, tym bardziej, że ten film miał premierę dokładnie czterdzieści lat temu, bo we wrześniu 1974.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s