Psy

Po obejrzeniu debiutu filmowego tego reżysera powiedziałam przyjacielowi z Niemiec, by zwrócił uwagę na tego pana, bo jego nazwisko będzie jeszcze coś znaczyło w polskiej kinematografii, że on jeszcze pokaże na co go stać. Niewiele się pomyliłam, bo po 23 latach od debiutu nazwisko Władysława Pasikowskiego jest znane nie tylko polskim widzom, choć jego filmy są tak polskie, że aż boli. Dzisiaj będzie o jego drugim filmie, który powstał w 1992 roku i opowiada o polskim przejściu z poprzedniego systemu do czegoś nieznanego. Historia o grupie esbeków,  ich urządzaniu się w nowych okolicznościach, w nowym świecie na nowych zasadach jest opowieścią brutalną, pełną przekleństw, beznadziejnych typów i koszmarnych sytuacji. Główny bohater, Franz Maurer, jest byłym zweryfikowanym pozytywnie esbekiem, który podejmuje pracę w nowej policji pod  dowództwem byłych opozycjonistów, teoretyków zielonych jak szczypiorek na wiosnę. Trafia do grupy młodych policjantów, dla których pierwsza akcja zdjęcia groźnego przestępcy kończy się kompletną porażką i rzezią. Giną prawie wszyscy, a wina spada na Franza. Ten, zdając sobie sprawę, że tak naprawdę za tym stoi jego najlepszy kumpel Olo Żwirski, niezweryfikowany esbek, postanawia sprawę załatwić po swojemu, tym bardziej, że za Olem (a właściwie za jego kasą) poszła ukochana Franza, Angela.
Film jest filmem kultowym z kilku powodów. Po pierwsze tematyka, po raz pierwszy tak szczerze potraktowana przez twórców filmowych. Po drugie specyficzne i charakterystyczne dla Pasikowskiego podejście do tematu, burzenie mitów i wyśmiewanie się ze świętości. Oburzenie wielu widzów wywołała scena wynoszenia przez pijanych esbeków zalanego w sztok kumpla  i śpiewających świętą polską piosenkę „Janek Wiśniewski padł”. Po trzecie Pasikowski nie oszczędza widza ani w kwestii obrazu, ani w kwestii języka, trupy i przekleństwa ścielą się równo. Po czwarte znakomite dialogi, świetny scenariusz i teksty, które weszły na stałe do języka („bo to zła kobieta była”, „nie chce mi się z tobą gadać”, „aż do samego końca, mojego czy jej” itd.). I po ostatnie – rewelacyjna obsada. To odkrycie Bogusława Lindy, który od tego obrazu stał się polskim macho, prawdziwym facetem, który wie jak używać broni i kobiet. To jedyna w karierze Cezarego Pazury znakomita rola, w pozostałych albo się powtarza albo staje się jej (lub swoją) karykaturą. To genialny Marek Kondrat, zaskakujący Janusz Gajos, fantastyczny Zbigniew Zapasiewicz, nieodżałowany Maciej Kozłowski i wielu innych, którzy od tego filmu zaczęli są karierę w filmach tego typu. Wyjątkiem była Agnieszka Jaskółka, odkrycie Pasikowskiego, która świetnie zagrała młodziutką Angelę, dostała nawet nagrodę za tę rolę.  Wyjątkiem – bo zagrała i zniknęła z ekranu. Piszę o tym filmie właśnie dzisiaj, 4 czerwca, dokładnie w rocznicę wyborów, bo to pierwszy filmowy obraz przemian, których 25 rocznicę właśnie obchodzimy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s