Poszukiwacze zaginionej Arki

Konfrontacje filmowe  – to był w czasach PRL przegląd filmów najnowszych, z których część wchodziła później do szerokiej dystrybucji. Była to okazja do zobaczenia w ciągu kilku dni dużej ilości najnowszych produkcji filmowych z całego świata, przede wszystkim amerykańskich. Ale nie tylko. Do tej beczki miodu władza dodawała filmy produkcji radzieckiej, choć i tu zdarzały się filmy wybitne (jak choćby „Dworzec dla dwojga” Eldara Riazanowa). Filmy wyświetlano w wybranych, zazwyczaj najlepszych kinach dużych miast, a kolejki po bilety były kilometrowe. Mnie się udało i kilka razy w życiu miałam okazję obejrzeć świetne filmy na takich przeglądach, a ten, o którym dzisiaj piszę, widziałam na Konfrontacjach po raz pierwszy rok po jego premierze w 1981 roku. I było to kompletne zaskoczenie, bo ten film to chyba początek tego typu produkcji. Potem pojawiły się części dalsze historii, równie dobre, ale ten pierwszy film był odkryciem. To było jak świeże powietrze: historia Indiany Jonesa, archeologa poszukującego skarbów oparta na znakomitym scenariuszu. Nieprawdopodobnie szybka akcja, gwałtowne zmiany nastroju, rozmach, dowcip, świetna muzyka, zdjęcia i genialny montaż. Wyobraźnia reżysera Stevena Spielberga rozkręcała się z roku na rok, ale przygody Indiany od początku porywały i zachwycały widzów, ze szczególnym uwzględnieniem widzek, bo główną postać zagrał Harrison Ford. Przystojny Indiana odnajduje swoją byłą dziewczynę Marion (Karen Allen) i razem szukają Arki Przymierza na egipskiej pustyni, a także starają się ją ochronić przed nazistami (akcja rozpoczyna się w 1936 roku). Znakomite rozrywkowe kino, które wcale się nie starzeje. Do tego stało się wielokrotnie inspiracją do tego typu podróbek w rodzaju „Bibliotekarza” czy „Skarbu Narodów”, które mogą się podobać, ale nigdy nie dorównają pierwowzorowi. „Poszukiwaczy…” można oglądać wielokrotnie, mnie chyba nigdy nie znudzi. Nawet, gdy wiem, że na widok mieczy Indiana wyciągnie pistolet, zawsze się śmieję.
Aaaa, jeszcze nagrody: cztery Oscary roku 1982 za scenografię, montaż, dźwięk i efekty specjalne. Bardzo zasłużone.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s