Sherlock

Tymi książkami zaczytywałam się całe swoje dzieciństwo, Conan Doyle ze swoim Holmesem był dla mnie wielkim odkryciem i ciągle było mi mało. Pamiętam, że „Pies Baskervillów” to był mój pierwszy przeczytany horror, bałam się bardzo u mojej babci na wakacjach czytając w nocy gdzieś na krańcach uśpionego domu. Do wszystkich ekranizacji podchodziłam z wielkim dystansem, każda mnie odstraszała, bo tak sugestywnie sobie Sherlocka wyobraziłam, że nikt i nic mi go nie mogło zastąpić. Dlatego też, gdy leciał pierwszy sezon serialu stworzonego przez Stevena Moffata i Marka Gatissa, po prostu go nie włączyłam. Tak samo było z drugim sezonem. Ale gdy trafiłam na internetowe rozmowy na temat sezonu trzeciego wróciłam poważnie do tematu i ……………….. obejrzałam od razu całość. Jest to angielska bardzo luźna adaptacja twórczości Arthura Conan Doyle’a i uważam, że jest najgenialniejsza ze wszystkich do tej pory. Uwspółcześniona, bo Sherlock ma komórkę i żyje tu i teraz, ale historie są stare i bardzo znane wielbicielom literatury. Zamiast studium w szkarłacie mamy studium w różu, a Baskerville to firma ….. nie powiem, by nie zepsuć oglądającym. Najlepsze w całości tego serialu są trzy rzeczy: historie i intrygi, umiejętnie splątane i poprowadzone; angielski humor obecny prawie w każdym ujęciu i postaci, oraz genialne aktorstwo. Mamy dwóch najważniejszych, Sherlocka i Watsona. Bohaterów poznajemy, gdy obaj – zarówno Watson jaki i Holmes – poszukują współlokatora do mieszkania. Scena pierwszego spotkania w laboratorium medycznym jest pełna wzajemnych obserwacji i pytań, ale od razu pojmujemy na czym polega geniusz Sherlocka. Kamera zresztą umiejętnie pomaga nam, zwracając uwagę na szczegóły, które Holmesowi mówią więcej. Największym atutem filmu są aktorzy. Johna Watsona zagrał bardzo popularny ostatnio Martin Freeman (ostatnio występował w roli hobbita Bilbo), którego lubimy od razu, bo mimo swojej samotności i traumy (właśnie wrócił z wojny w Afganistanie i chodzi o lasce), jest otwarty i bardzo przyjazny. Sherlock Holmes jest freelancerem, żyje z rozwiązywania zagadek kryminalnych. Jest geniuszem i jak każdy geniusz jest osobny, inny, wyalienowany. Twierdzi, że jest socjopatą i my to widzimy. Nie wzbudza sympatii na pierwszy rzut oka, sprawia wrażenie aroganckiego dupka. Przy bliższym poznaniu zyskuje, choć męczy swoją przenikliwością, szczerością do bólu i tym, jak walczy z wszechogarniającą nudą. Ale inteligencją powala, jest zabawny, ciepły i rozczulający. Zagrał go mało znany Benedict Cumberbatch i jest to moim zdaniem najgenialniejszy Sherlock Holmes w historii filmu. Urokliwy Angol, dystyngowany i luzacki równocześnie, wysportowany, chwilami antypatyczny, wtykający nos wszędzie, a równocześnie rozwala swoją uczuciową nieporadnością wobec sympatii innych. Scena przemowy na weselu w jednym z odcinków trzeciego sezonu jest bardzo wzruszająca, a równocześnie tak zabawna, że zostaje w pamięci widza. Realizację serialu rozpoczęto w 2010 roku, ma zaledwie 9 odcinków, ale każdy trwa po półtorej godziny. Do tego ma bardzo dobrze dobraną muzykę i pozostałych aktorów: wspomnę tylko o trzech: Mark Gatiss jako Mycroft, Rupert Graves jako Lestrade czy Andrew Scott jako Moriarty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s