House of Cards

Tym razem to będzie serial i to prawie całkiem nowy, bo zeszłoroczny, ale nietypowy z kilku powodów. Nagrany z myślą o Internecie, nie był w ogóle pomyślany jako serial telewizyjny, do tego wpuszczony do sieci od razu w całości wszystkie trzynaście odcinków. Myślę, że twórcy wyczuli w jakim kierunku zmierza widz telewizyjny, który przede wszystkim nie lubi już czekać tygodniami na rozwiązanie zagadki, lubi filmy fabularne, a jest często zbyt leniwy (lub zbyt zmęczony) na wyjście do kina. W kinie natomiast nie da się wysiedzieć dłużej niż trzy godziny, więc w takim wydaniu (13 odcinków po średnio 40 minut) jest nie do wytrzymania nigdzie, chyba że na własnej kanapie. Zainteresowała mnie rzecz jasna tematyka tego serialu, bo generalnie interesuję się polityką, trochę wiem o polityce USA, ale największym wabikiem był dla mnie oczywiście udział rewelacyjnego jak zwykle Kevina Spacey’a w roli głównej. Cała historia zaczyna się od wygranych wyborów prezydenckich, a Frank Underwood jako szef kampanii liczy na stanowisko sekretarza stanu w nowym gabinecie. Jest tak pewny nominacji, że wybiera już garnitur jaki założy i w towarzystwie swojej żony Claire szykuje się do świetlanej przyszłości. Jak to jednak w życiu bywa, prezydent elekt ma inne plany i postanawia Franka zostawić w Kongresie, by mieć kogoś zaufanego do kontaktów z parlamentem. Frankowi nie pasuje to wcale, ale przyjmuje ofertę i po krótkiej chwili słabości postanawia się odkuć. To, co tu wyżej streściłam to tylko początek, reszta przypomina grę w szachy, a nie tytułowe karty, starannie rozplanowaną, prowadzoną konsekwentnie i bez skrupułów. Frank pomaga sobie wszelkimi możliwymi sposobami, używając do tego żony, mediów, kumpli, a my możemy jedynie zgadywać i obserwować to, co ma się naprawdę wydarzyć. Do tego mamy komentarze Franka do kamery, trochę zdradza widzom co myśli i co zamierza, ale tak naprawdę cel i wykonanie zadania to majstersztyk, który stopniowa nam się odsłania. Aż jestem ciekawa, co dalej, bo za kilkanaście dni w sieci znajdzie się następny sezon przygód Franka Underwooda na Kapitolu i w Białym Domu. Krążą plotki, że w drugim sezonie wziął udział obecny prezydent USA Barack Obama. W każdym razie serial jest naprawdę znakomity, choć miewa przestoje, naprawdę wielki w nim jest Kevin Spacey jako Frank Underwood, a także Robin Wright, grająca jego żonę, zimną i nieprzeniknioną Claire. Szkoda, że za seriale nie dają Oscarów, ale Złoty Glob (dla Robin) i Emmy (dla reżysera Davida Finchera, dla najlepszej obsady i dla zdjęć do serialu kręconego przy użyciu jednej kamery) już nazbierał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s