Hobbit 2: Pustkowie Smauga

Nic, zupełnie nic mnie nie obchodzi zgodność lub niezgodność tego filmu z książką J. R. R. Tolkiena. Pierwsza część podobała mi się bardzo, dlatego też zaraz poleciałam do kina na część dalszą jak się tylko pojawiła. I to nie do zwykłego kina, a do IMAX, bo widowiska (jak szampana) należy degustować w odpowiednim do tego miejscu. I towarzystwie. Towarzystwo było znakomite i po wielokroć warto było, bo film jest rewelacyjny. Ci sami twórcy z Peterem Jacksonem na czele stworzyli dzieło, które pozostaje w oczach. Ubawiłam się po pachy, zachwycona efektami i szczegółami scenografii. Nadal nienawidzę pająków, nawet jeszcze bardziej niż do tej pory, a ich sieć na ekranie 16 x 22 m jest lepka i obrzydliwa. Legolas odbywający taniec walki na beczkach, albo raczej na tym co z tych beczek wystaje, jest wprawdzie coraz młodszy, ale uroczy jak na Orlando Blooma przystało. Pozostali ci sami: Bilbo Baggins to Martin Freeman, Gandalfem jest niezwykle szary, a może bardziej srebrzysty Ian McKelllen, Cate Blanchet tylko się pojawia na kilka sekund, za to nowa w tym towarzystwie jest Evangeline Lilly w roli elfki Tauriel. Oczarowana jestem Smaugiem, jego łuskami i ogniem, zafascynowana komnatami pełnymi klejnotów i złota, cudownymi ponurymi wnętrzami i architekturą ….. Pełna wrażeń polecam, choć nadmiar hałasu i wrażeń wizualnych spowodował u mnie migrenę, ale to nic w porównaniu z niecierpliwością oczekiwania na część następną. I ostatnią. Za rok?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s