Obława

Reżyser Marcin Krzyształowicz to także autor scenariusza, który przy pisaniu inspirował się przeżyciami swojego ojca, oficera AK ps. ”Wydra”. Już pierwsza scena wprowadza nas w brutalny świat partyzantki, gdy widzimy filmowego Wydrę prowadzącego zdrajcę głęboko w las by tam go rozstrzelać. Widzimy plecy skazańca, słyszymy obojętną rozmowę o przedwojennej piłce nożnej prowadzoną przez obu – skazanego i wykonawcę wyroku. Po zastrzeleniu skazanego Ślązaka Wydra wraca do obozu, gdzie dostaje następne zadanie – ma wykonać wyrok na zdrajcy z pobliskiej osady. Stajemy się świadkiem skomplikowanej historii, w której czas teraźniejszy przeplata się z rekonstrukcją zdarzeń z przeszłości, powoli odkrywamy kto co i dlaczego. Obraz i nastrój jest szarobury, brudny, beznadziejny i przytłaczający. Tak naprawdę po raz pierwszy widziałam film, w którym patriotyzm nie jest czystą i piękną kartą ze śpiewanymi przy ognisku pieśniami typu Dziś do ciebie przyjść nie mogę. To kawałek brutalnego życia z głodem, zdradą i śmiercią na pierwszym planie, a żołnierze przypominają mieszkańców dzisiejszych noclegowni dla bezdomnych. Świetnie zrobiony zeszłoroczny film Krzyształowicza to także rewelacyjna gra kilku aktorów: przede wszystkim niezmordowany Marcin Dorociński w roli Wydry, Maciej Stuhr jako kolaborant Kondolewicz, Sonia Bohosiewicz w roli jego żony i Weronika Rosati w roli Pestki. Bardzo dobry film, ale w czasie gdy pojawił się na ekranie konkurował z Pokłosiem i moim zdaniem tę konkurencję przegrał. A szkoda, bo oryginalne podejście do tematu jest warte podkreślenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s