Stowarzyszenie Umarłych Poetów

To już ostatnie chwile wakacji i zbliża się nieuchronnie moment, gdy miliony uczniów (nauczycieli zresztą też) musi wstać rano i pójść do szkoły.  Nie jest to miłe uczucie, ale tak już jest. Postanowiłam przypomnieć bardzo szkolny film z 1989 roku zrealizowany przez niezrównanego Australijczyka Petera Weira, film, który zrobił na mnie, i, pewnie na wielu widzach wtedy i teraz, niesamowite wrażenie. Opowieść o grupie sympatycznych i inteligentnych chłopaków, uczących się w angielskiej ekskluzywnej szkole z internatem, których dojrzewanie i dorastanie nabiera rozpędu. Wszystko za sprawą ekscentrycznego (czyżby rzeczywiście?) nauczyciela języka angielskiego, Johna Keatinga, który łamie schematy, panujące od wieków w tych szacownych murach. Uczy chłopaków samodzielnego myślenia, pokazuje piękno poezji, łamie konwenanse, przypomina o uczciwości wobec siebie i swoich marzeń. Jest prawdziwym nauczycielem, mentorem a nie zgorzkniałym belfrem, recytującym z pamięci wykłady lub czytającym z opasłych ksiąg gotowe formuły. Uczy młodych samodzielności, wierności sobie i swoim marzeniom. Chłopcy wskrzeszają nieistniejące od lat tytułowe Stowarzyszenie Umarłych Poetów, czytają poezję, wystawiają Szekspira…..Niestety, dla jednego z nich ta wolność kończy się tragicznie, bo ciasnota poglądów i brak zrozumienia ze strony rodziców nie pozwoliła wyjść z zakreślonych ram, a wyobraźnia rodziców nie pozwala na więcej. Kończy się także źle dla samego Keatinga, bo jest zmuszony odejść ze szkoły. Ale tak naprawdę to Keating zwycięża, co pokazuje ostatnia, piękna scena w klasie, gdy chłopcy przełamując strach żegnają go zgodnie ze swoim sumieniem. To słynne „Kapitanie, mój kapitanie” zostaje w pamięci i nauczyciela i jego uczniów, ale przede wszystkim widzów. Film mroczny, ale znakomity, rewelacyjnie zbudowane napięcie, bardzo dobre zdjęcia i muzyka. Ale największym atutem filmu jest obsada. Keatinga zagrał fantastyczny Robin Williams, rozczulający, zabawny i szczery. A chłopcy to wschodzące gwiazdy: przede wszystkim cudowny Robert Sean Leonard i wzruszający Ethan Hawke, a także Josh Charles, Gale Hansen i Dylan Kussman. Pamiętam uczucie głębokiego wzruszenia podczas pierwszego oglądania tego filmu i wiem, że mimo upływu lat to uczucie pozostaje gdzieś tam w środku na zawsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s