Przeminęlo z wiatrem

W maju miną dwa lata od założenia blogu, a dzisiaj wpada 200 notka, czyli dwieście filmów przez dwa lata, wychodzi sto rocznie czyli średnio dwa tygodniowo…. chyba nieźle?
Dzisiaj więc musi być specjalny film. I chyba jest.

W moim życiu najpierw pojawiła się książka. Wiele lat temu Mama przyniosła ją do domu kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia prosząc, abym się za nią nie zabierała, a zostawiła na ferie świąteczne właśnie. Stwierdziłam, że zajrzę tylko do pierwszego rozdziału, aby się zorientować o co chodzi. „….Scarlett O’Hara nie była piękna, ale mężczyźni zakochani w niej jak dwaj młodzi Tarletonowie…..„. W rzeczone święta nie miałam już co czytać, za to mogłam odsypiać zarwane noce. Książkę czytałam potem jeszcze wielokrotnie, a film obejrzałam po raz pierwszy (nie ostatni) dopiero na początku lat 80, w katowickim Spodku. Byłam tam z moim ówczesnych chłopakiem (obecnym mężem), który znudzony filmem po godzinie zapytał jak długo jeszcze, na co ja mu grzecznie odpowiedziałam: jeszcze dwóch mężów. Tak, to ewidentnie jest dzieło dla kobiet, zarówno do czytania, jak i oglądania. Historia upartej, rozpieszczonej  Scarlett, rozgrywa się w Atlancie i okolicach, na tle wojny secesyjnej i opowiada o tym, jak upór i wola przetrwania pomagają w życiu. I miłość także, choć czasem to, co bierzemy za miłość okazuje się zauroczeniem tylko. Córka Irlandczyka i Amerykanki, stara się utrzymać przy życiu siebie i całą swoją rodzinę, plantację bawełny, a przy okazji nie stracić ukochanego. Pomaga jej w tym jedyne w swoim rodzaju podejście do życia polegające na odsuwaniu trudności na plan dalszy: pomyślę o tym jutro. Ekranizacja książki obrosła legendami zanim jeszcze się tak naprawdę zaczęła. Do roli Scarlett pretendowały wszystkie znane aktorki tamtych lat, z Jean Harlow, Polą Negri, Katherine Hepburn, Gretą Garbo i Marleną Dietrich na czele. Odtwórczynię głównej roli znaleziono, gdy realizacja filmu już trwała. Vivian Leigh pojawiła się przed twórcami na planie płonącej Atlanty i od razu zachwyciła wszystkich. Jej Scarlett to najlepsze co mogło się trafić reżyserom (było ich trzech bardzo ważnych: George Cukor, Sam Wood i Victor Fleming), mogłaby tylko ona grać w tym filmie, a i tak już mieliby sukces. A zagrali jeszcze: najsłynniejszy wtedy Clark Gable jako Rhett (wygrał z Gary’m Cooperem), Leslie Howard jako Ashley i Olivia de Havilland jako Melania. Rozwiązania techniczne zastosowano bardzo nowatorskie w tamtych czasach, rozmach, przepych i patos powalają do dzisiaj. Film w 1940 roku zgarnął 8 Oscarów, w tym za najlepszy film (dla Davida O. Selznicka), najlepszą rolę pierwszoplanową i za drugoplanową rolę żeńską dla Hattie MacDaniel (za rolę Mammy), pierwszej w historii kina Afroamerykanki docenionej przez Akademię. Nie sądzę, aby ktokolwiek ośmielił się stworzyć remake, legenda tego filmu jest większa niż cała historia. I tak już chyba musi zostać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s