Misja

Genialny film, genialne zdjęcia, genialna muzyka. I chyba się nie pomylę, gdy stwierdzę, że najbardziej ten film rozsławiła muzyka, choć nie jest to film muzyczny. Ennio Morricone nie dostał Oscara za ten film, niestety. A powinien, bo wprawdzie stworzył wiele cudownych ścieżek filmowych, ta jednak jest najwspanialsza, najcudowniejsza i najbardziej wzruszająca. Obraz Rolanda Joffe jest znakomity, choć właściwie to krwawa jatka w imię wielkich celów, które przykrywają interesy zarówno zakonu jezuitów, jak i handlarzy niewolników. Jezuita ojciec Gabriel przybywa do plemienia Indian Guarani w Ameryce Południowej, aby zbudować dla nich misję. Zdobywa ich sympatię powoli, znajduje też pomocników, m.in. byłego łowcę niewolników Rodrigo Mendozę. Ale potem o tereny Indian Guarani walczą między sobą Portugalczycy i Hiszpanie, łowcy niewolników i jezuici i misja zostaje zniszczona, spalona a Indianie wymordowani. Genialnie skomponowany obraz Joffe z roku 1986 dopełniają rewelacyjne zdjęcia Chrisa Mengesa (Oscar!!!), cudowna muzyka i rewelacyjna gra aktorów, szczególnie dwóch: Jeremy Ironsa w roli ojca Gabriela i niezrównanego Roberta de Niro w roli kapitana Mendozy. Fragment pokazujący pokutę bratobójcy jest przejmujący, jego przemiana niesamowita. Film widziałam już wiele razy, zawsze jednak mam wtedy dreszcze, a gdy dziecko indiańskie wyławia z wody skrzypce chce mi się płakać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s