Stawka większa niż życie

Jacek Bieriezin napisał kiedyś, że urodził się wprawdzie już po wojnie, ale przeżył wszystkie filmy o niej.  Też tak mam, on nie żyje już od wielu lat, wielu następnych filmów nie zdążył zobaczyć (może i dobrze), ale pewnie łączą mnie z nim ze dwa wojenne seriale polskie. Dzisiaj zajmę się tym dla starszych widzów, bardziej sensacyjnego niż wojennego, który ma już opinię serialu kultowego, oglądanego wielokrotnie przez jedną, a obśmiewanego przez drugą część narodu polskiego. Z tym, że trudno stwierdzić, która połowa narodu jest większa, myślę, że się przenikają. Bo to, że ktoś ogląda ten serial przy każdej okazji nie wyklucza go z grupy wyśmiewającej porucznika/kapitana Klossa i jego przygód na dzikim, wojennym wschodzie. Mamy bohatera nakręconego bardzo serio, jego przypadki są bardzo poważne, ale w dzisiejszych czasach śmieszy samo ujęcie postaci, jego powiązań, sposobu działania, język, aktorstwo itd.  Nie śmieszy wprawdzie aż tak jak przypadki Stirlitza, ale jednak. Akcja serialu zaczyna się w 1941 roku, mamy Stanisława Kolickiego, który rozpoczyna współpracę z wywiadem radzieckim. Jako agent o kryptonimie J23 zajmuje miejsce łudząco do niego podobnego oficera Abwehry, Hansa Klossa, aresztowanego właśnie przez radzieckiego sojusznika. Od tego momentu zaczyna się historia, każdy odcinek to jedna, samodzielna opowieść rozgrywająca się w czasie wojny w różnych jej punktach. Mamy oficerów Abwehry, gestapo z czołowym jej przedstawicielem Hermannem Brunnerem, szpiegów z różnych stron frontu, partyzantów, współpracowników J23, piękne kobiety, naukowców…. I dzieje się wiele przez zaledwie 18 odcinków zrealizowanych w latach 1967-1968 przez Andrzeja Konica i Janusza Morgensterna na podstawie scenariusza Andrzeja Zbycha (spółka scenarzystów Andrzej Szypulski & Zbigniew Safjan). Znakomitą muzykę napisał Jerzy Matuszkiewicz, w całym serialu zagrało wielu świetnych polskich aktorów. Główną rolę powierzono Stanisławowi Mikulskiemu, który od tej roli się nie odlepił, dla większości pozostanie Klossem, ale trzeba przyznać, że zasłużenie. Zagrał rewelacyjnie, trochę z dystansem, dodał sporo uroku osobistego, no i przede wszystkim urodę. Przystojny Hans czarował bowiem nie tylko kobiety w serialu, ale przede wszystkim żeńską część widowni, która pozostała mu wierna.  Drugą znaną rolą tego serialu była postać złego sturmbannfurera Hermanna Brunnera, w wykonaniu niepowtarzalnego Emila Karewicza, którego teksty: „rączki rączki Hans”, „Nie mogę patrzeć na bitego człowieka, nie mogę jeśli bije ktoś inny”, „Brunner alkohol i kobiety wyczuwa na kilometr” zawsze budzą mój uśmiech. Zresztą, tak jest z większością tekstów, które ze „Stawki…” wniknęły do języka potocznego. O tym, że najlepsze kasztany są na placu Pigalle, a Zuzanna lubi je tylko jesienią to wiedzą chyba wszyscy Polacy…..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s