Żelazna Dama

W zeszłym roku Phillida Lloyd zrobiła ten film pewnie z zamiarem przybliżenia widzom postaci już historycznej i sposobowi sprawowania władzy. A powstał obraz, w którym możemy zobaczyć wyłącznie wielkie aktorstwo Meryl Streep i fantastyczny efekt pracy filmowych
charakteryzatorów. Sam pomysł filmu niegłupi, pokazuje życie i działalność Żelaznej Damy z perspektywy starej, słabej, nic nie znaczącej, chorującej na Altzheimera kobiety, której tak naprawdę wszystko się miesza. Cały czas widzi obok siebie nieżyjącego od wielu lat ukochanego męża Denisa (świetna rola Jima Broadbenta), nie potrafi rozstać się z jego rzeczami. Kobieta, która przez 10 lat trzymała swój kraj twardą ręką, w filmie przypomina sobie całą swoją polityczną drogę. Niestety, efekt jest bardzo słaby, scenariusz zaledwie ślizga się po temacie. Obraz więcej nam mówi o starości w ogóle niż o samej Margaret Thatcher. Tak, to jest przede wszystkim film o starości. I o tym, że dotyka nas wszystkich równo, niezależnie od zasług, bogactwa czy sławy. Ale warto obejrzeć, bo pomijając małą powtórkę z historii współczesnej (tak naprawdę nie dowiedziałam się z tego filmu niczego nowego), film jest wyłącznie okazją do podziwiania Meryl, która w pełni zasłużyła na swojego trzeciego Oscara.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s