Ojciec chrzestny

O tym filmie nie umiem inaczej, tylko z zachwytem i tylko na kolanach.
Czterdzieści lat temu, dokładnie 15 marca 1972 roku, odbyła się premiera najsłynniejszego, a w mojej ocenie najlepszego, filmu gangsterskiego w historii kina. Francis Ford Coppola zrealizował na podstawie powieści Mario Puzo fantastyczną epicką opowieść o Vito Corleone i jego rodzinie, tej prawdziwej i tej mafijnej, której był głową, duszą i sercem.
Filmowa historia Dona, ojca chrzestnego rodziny Corleone, zaczyna się w 1945 roku, w dniu wesela córki Vita, Connie, na której to uroczystości pojawiają się wszyscy, którzy mają do Dona jakiś interes. Zwyczaj bowiem każe, że każda prośba złożona Donowi w tym dniu musi zostać spełniona. Na weselu pojawia się także najmłodszy syn Michael, który właśnie wrócił z wojny na Pacyfiku. Towarzyszy mu jego dziewczyna Kay, której najmłodszy Corleone tłumaczy, że nie jest taki jak reszta rodziny i chce żyć zupełnie inaczej. Cały film to opowieść o stosunkach panujących w rodzinie, w której Don sprawuje opiekę nad wszystkimi. W tym filmie wszystko jest genialne: scenariusz na podstawie własnej powieści napisał Mario Puzo do spółki z  Coppolą, reżyseria FFC, zdjęcia Gordon Willisa, muzyka, ze słynnym motywem Nino Roty na czele.
No i oczywiście obsada, która obrosła legendą. Przede wszystkim Marlon Brando (którego wybór wcale nie był taki oczywisty, co dziś wydaje się co najmniej śmieszne) za swoją kreację Dona (w jednej wersji miał piłeczki pingpongowe a w innej chusteczki higieniczne w ustach, by zmienić głos i sposób mówienia) otrzymał Oscara, którego zresztą nie odebrał w proteście przeciw dyskryminacji Indian w USA. Młodziutki Al Pacino w roli Michaela zaczął podbijać świat tą rolą (a bili się o nią Robert Redford, Ryan O’Neal, Dustin Hoffman, Jack Nicholson, Warren Beatty czy Martin Sheen). Diane Keaton w roli Kay (bardzo chciała ją zagrać Mia Farrow), James Caan jako Santino, starszy brat Michaela, Robert Duvall wystąpił jako Tom Hagen (tu padały propozycje, by tę postać zagrali Bruce Dern, Steve McQuinn czy Paul Newman). Robert de Niro starał się o zagranie Michaela albo kilku innych postaci, ale w końcu zagrał samego Vita Corleone w drugiej części zrealizowanej dwa lata później. I to jest jedyny wypadek w historii kina, że dwóch aktorów dostało Oscara za zagranie tej samej postaci (de Niro młodego, a Brando starego Dona). Córkę Dona, Connie, zagrała Talia Shire, a maleńkiego synka Connie, którego widzimy w końcowej scenie chrzcin, zagrała córka Coppoli, Sophia. Jak dla mnie to po tym filmie Coppola mógłby nie robić już nic, a i tak zasługiwałby na miano genialnego. Na szczęście nie odpuścił i zrobił jeszcze dwie części „Ojca chrzestnego”, prawie dorównujące pierwszej a na pewno trzymające poziom. Ale o tym innym razem. Propozycja nie do odrzucenia na dziś brzmi: jeśli nie widzieliście tego filmu, to zobaczcie go koniecznie, jeśli znacie ten film obejrzyjcie  jeszcze raz….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s