Jane Eyre

Uwielbiam stare powieści dla panienek z dobrych domów, a wiktoriańskie historie opowiedziane przez siostry Bronte znam prawie na pamięć.
Dlatego też jak tylko trafiła się okazja zobaczyć najnowszą ekranizację najsłynniejszej powieści jednej z sióstr Bronte, Charlotty, to z niej natychmiast skorzystałam. I nie żałuję, bo to film, który świetnie ogląda się przy tak mroźnej zimie, jaką mamy za oknem. „Jane Eyre”
znakomicie zrealizował w zeszłym roku młody Cary Fukunaga, klimat powieści oddał w każdej minucie filmu. Bardzo wierna adaptacja, choć przewrotnie prowadzona nie chronologicznie. Pięknie filmowana nieco ponura historia samotnej guwernantki, która przeżywa miłość swego życia.
Jane zagrana przez Australijkę o polskich korzeniach Mię Wasikowską, jest delikatna, milcząca ale mądra i bardzo rozsądna. Pan Rochester w wydaniu Michaela Fassbendera jest niezbyt piękny, ale tajemniczy i bardzo pociągający. A Judi Dench w roli gospodyni, pani Fairfax, jest tak cudowna i tak stuprocentowo angielska, że nie wyobrażam sobie żadnej lepszej na jej miejscu. Całość wciąga, wzbudza współczucie i wzrusza…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s